Strona główna Aktualności Ona się pojawiła. In memoriam: Christine Eliashevsky-Chraibi

Ona się pojawiła. In memoriam: Christine Eliashevsky-Chraibi

19
0

Chris pojawiała się codziennie. Dzień po dniu.

Odpowiedziała na wezwanie do tłumaczy na placu Majdan w 2014 roku i nigdy nie odchodziła.

Chris niosła misję: uczynić Ukrainę widoczną dla świata. Codziennie sprawiała, że niewidoczne stawało się widoczne.

Tłumaczyła projekt fotograficzny z historiami rodzin poległych żołnierzy. Tłumaczyła historie ukraińskich kompozytorów dla nowej aplikacji je promującej. Bo nie mogła nie pojawić się. Dla mojego frustracji, bo im więcej robiła na rzecz wolontariatu, tym mniej była z nami.

Miała efekty uboczne. Filmowiec z Australii zobaczył jej post o matkach wojennych, o Svitlanie z Czerkasów, która zapisano się do armii po tym, jak jej syn zginął broniąc lotniska w Doniecku. Zrezygnował z pracy w reklamie i nakręcił film Wojenne Matki, a potem drugi, objeżdżając nimi świat.

Pisała prawdę, a prawda podróżowała.

Oporne było dziedziczne. Jej matka przeżyła Ravensbrück, uwięziona za bycie młodym ukraińskim aktywistą politycznym. Rodzina przeniosła się do Kanady. Pamięć pozostała. Chris wróciła na Ukrainę. Opiekowała się żołnierzami rekonwalescentów. Starannie prowadziła rejestr poległych żołnierzy. Przekazała swoją pensję snajperom. Widziała rzeczy, o których trzeba było mówić, zanim zrobię to ja.

Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że duch walczący o niepodległą Ukrainę był już obecny — w ludziach, którzy ryzykowali obozami jak Ravensbrück i mimo to to robić. A Chris była jednym z nich.

Dziś Ukraina żyje dzięki temu duchowi. Chris go niosła.

Zawsze, gdy było trudno, Chris mówiła: „Jestem taka zła na rosyjską inwazję,” i przypominaliśmy sobie do czego tu jesteśmy. W wieku 79 lat powiedziała, że stanęłaby na froncie, gdyby była młodsza. Gdy pokazywaliśmy dokument o więźniach politycznych w Radzie Europy w Strasburgu, przyjechała z kulią. I mimo wszystko widziała piękno muzyki we Lwowie, nowe spektakle i książki. I pokazywała to w codziennym „dzień dobry”.

Miała wysokie standardy dla siebie i była łaskawa dla innych. Kiedy była w szpitalu z rurką wystającą z niej w rocznicę inwazji Rosji, napisała: „Myślałam o tych bezdomnych kobietach i dzieciach.” Gdy dorosnę, chcę być jak Chris.