Strona główna Aktualności Teraz, gdy Ian Huntley nie żyje, nowy więzień ma cel na swoim...

Teraz, gdy Ian Huntley nie żyje, nowy więzień ma cel na swoim tyle

16
0

Zaduch smrodu okrucieństwa zawsze wypełniał sterylizowane, wybielone korytarze HMP Frankland.

Wewnątrz wysokich betonowych murów więzienia przemoc jest być może jedynym wspólnym językiem, którym dzieli się 850 więźniów – wśród nich niektórzy z najbardziej znanych zabójców Wielkiej Brytanii.

Więźniowie często atakują personel i siebie nawzajem, używając broni takiej jak golarki z wbudowanymi w nie brzytwami, stłuczone kawałki płyt DVD czy odpryski rozbitego sedesu – ich pomysłowość jest dorównywana jedynie ich brutalności.

To właśnie rok temu w Frankland Hashem Abedi, jeden z osób odpowiedzialnych za zamach na Manchester Arena w 2017 roku, polewał trzech funkcjonariuszy więziennych wrzącym olejem, a następnie dźgał ich nożami zrobionymi z blachy do pieczenia.

Rok wcześniej czterokrotny morderca Damien Bendall roztrzaskał czaszkę innego więźnia młotkiem z pazurami w warsztacie więziennym.

Ale być może nigdy wcześniej w 43-letniej historii kategorii A więzienia nie czuć było tak przytłaczającej gotowości do przemocy.

Skutki śmiertelnego ataku w zeszłym miesiącu na mordercę Soham Ian’a Huntleya, zostały postrzegane w całym więzieniu.

I, gdy główny cel więźniów nie żyje – jego morderstwo jest dowodem, że personel nie jest w stanie zapobiec przemocy śmiertelnej wśród murów więzienia – inni więźniowie zaczynają zastanawiać się, kto będzie następny.