Autorstwo: VANESSA ALLEN
Opublikowano: 00:46 GMT, 14 marca 2026 | Zaktualizowano: 00:47 GMT, 14 marca 2026
Oświadczenie księcia Harry’ego, że reporter musiał przekupić lub oszukać ludzi, by zdobyć informacje o nim, zostało nazwane „absurdalnym” wczoraj.
Dziennikarka Mail on Sunday, Barbara Jones, powiedziała, że to „szalone” myśleć, iż można uzyskać informacje o księciu Sussex tylko w sposób nielegalny.
Jako dowód w sprawie o naruszenie prywatności, którą wszczął przeciwko Mail On Sunday (MoS) i Daily Mail w Sądzie Wyższym w Londynie, Harry powiedział, że jest „przekonany”, iż musiała ona użyć nielegalnych metod pozyskiwania informacji, by odkryć, gdzie zatrzymał się podczas wizyty w Malawi.
Mówił swojemu asystentowi, że ona ciągle pojawiała się w tajnych miejscach i była „całkowitym koszmarem”.
Pani Jones, korespondent wojenny i była korespondentka Afryki MoSa, powiedziała, że to „fantazja” sugerować, iż przekupiła strażników parków lub „wyłudziła” informacje przez oszustwo.
W jednej sytuacji weszła do baru w parku narodowym w Malawi, zapytała, czy ktoś widział Harry’ego, i w ciągu kilku minut dowiedziała się, gdzie najprawdopodobniej mieszkał.
Mówiła sądowi: „W tej samej skrzynce świadka książę Harry powiedział o mnie nieprawdziwe rzeczy. Nigdy nikogo nie przekupiłam ani nie wyłudziłam.”
Harry jest jednym z siedmiu osobistości publicznych oskarżających MoS i Daily Mail o nielegalne pozyskiwanie informacji. Associated Newspapers, które publikuje oba tytuły, zaprzecza, jakoby jego dziennikarze wynajęli detektywów do hakowania poczty głosowej, podsłuchiwania rozmów telefonicznych i wyłudzania prywatnych informacji.
Pani Jones powiedziała sądowi, że informacje o ówczesnej dziewczynie Harry’ego, Chelsy Davy, uzyskała od Joe Osmana, współpracownika jej brata, który twierdził, że rozmawiał z panią Davy w 2005 roku.
W 2004 roku, kiedy ich związek wyszedł na jaw, stwierdziła w książce telefonicznej adres matki pani Davy.
Dziennikarka Heather Briley została zapytana o swoją rolę w próbie zidentyfikowania nazwiska pani Davy. W e-mailu do dziennikarki MoSa, Caroline Graham, napisała: „Rozmawiałam z kontaktem w British Airways… i zaoferowałam $ za nazwisko. Poszedł sprawdzić.”
Później powiedziała jej, że nie mógł sprawdzić komputera BA, bo był poufny.
Myślała, że nazwisko zostało potwierdzone przez pracowników rancza w Argentynie, które pani Davy odwiedziła z Harrym.
Proces trwa.






