Włochy wycofują swoje wojska z Iraku po ataku dronem na swoją bazę, gdy Iran nadal atakuje sojuszników USA na Bliskim Wschodzie. Włoscy żołnierze zostali zaatakowani podczas nocnego nalotu na bazę lotniczą Camp Singara w Erbilu, w Iraku. Na bazie przebywa około 300 żołnierzy, w tym żołnierze NATO; zniszczono restaurację i dwa pojazdy. Nikt nie został ranny, ale około 100 włoskich żołnierzy powróciło do Rzymu, gdy Islamska Republika Iranu zaostrza ataki w regionie. Regim bezlitośnie bombarduje region autonomiczny Kurdystanu obawiając się buntu ze strony kurdyjskich oddziałów. Kurdowie iraccy rzekomo rozpoczęli ofensywę na Teheran w początkowych dniach konfliktu, choć później została ona odrzucona przez przywódców. Atak na Camp Singara, gdzie stacjonowali włoscy żołnierze jako część koalicji pod przewodnictwem USA przeciwko ISIS, by trenować siły peszmergów, był celowy, według ministra obrony Włoch. Podczas gdy nie wskazał, kto ponosi odpowiedzialność za atak, stwierdził, że 141 włoskich żołnierzy stacjonujących na miejscu wróci do domu, opisując ten ruch jako wcześniej zaplanowany. Włoski minister spraw zagranicznych Antonio Tajani stwierdził, że niejasne jest, skąd pochodził dron, ale dodał, że był to prawdopodobnie dział proirańskich milicji z Iraku.
(Kontekst: Włochy wycofują swoje wojska z Iraku po ataku dronem; jest to wynik napięć związanych z działaniami Iranu w regionie.
Fakt check: 141 włoskich żołnierzy wraca do domu po ataku na ich bazę w Iraku.)







