Strona główna Aktualności Po Khamenei i Maduro Putin wie, że może być następny

Po Khamenei i Maduro Putin wie, że może być następny

25
0

Prezydent Rosji Władimir Putin bierze udział w spotkaniu Najwyższej Rady Państwa Związku Rosji i Białorusi w Moskwie 26 lutego 2026 r.

3 stycznia 2026 r. Nicolasa Maduro pojmano siłami amerykańskimi w dramatycznej operacji wojskowej. Zaledwie 56 dni później wspólne amerykańsko-izraelskie naloty powietrzne zabiły Najwyższego Przywódcę Iranu, Ajatollaha Alego Chameneiego w Teheranie.

Dla Władimira Putina, obserwującego to z Moskwy, te wydarzenia były pewnym wzorcem. Ostrzeżeniem. Być może proroctwem. Władcy autorytarni są przede wszystkim uczniami śmierci swoich równych. Kiedy regim kolegi zawodzi, nauka szybko się rozchodzi.

To ma duże znaczenie dla Ukrainy, ponieważ dla Putina wojna nie dotyczy tylko zdobyczy terytorialnych, ale walki o przetrwanie swojego reżimu. Kiedy dyktatorzy, tak jak Putin, uważają, że ich władza jest zagrożona, zaostrzają ton i eskalują. Jednak popełniają również kosztowne błędy strategiczne, tworząc słabe punkty, które Ukraina i jej partnerzy mogą wykorzystać.

Ze śmiercią Chameneiego lęk ten osiągnął poziom kryzysowy.

Putin zawsze prześladują los upadłych dyktatorów. Widział brutalny upadek i śmierć Muammara Kadafiego w 2011 roku. Widział pojmanie przez Amerykanów Saddama Husajna w 2003 roku i egzekucję w 2006 roku. Z obu tych przypadków wyciągnął konkretną lekcję: kompromis z Zachodem nie gwarantuje bezpieczeństwa.

Historia pokazuje, dlaczego personalistyczne dyktatury są szczególnie nietrwałe.

Zbrojna akcja Kadafiego z 2011 roku nie wyeliminowała zagrożenia ze strony opozycji; wywołała interwencję NATO, właśnie dlatego, że jego personalistyczny reżim nie miał instytucjonalnych mechanizmów ograniczających przemoc. Upadek Saddama pokazał, jak izolowani przywódcy rządzeni strachem otrzymują zniekształcone informacje od „tak-mężczyzn”. Jego służby wywiadowcze, które bały się przekazać realne wieści o zbliżającym się zagrożeniu, dostarczyły nieprawdziwą analizę możliwości Iraku.

Maduro z Wenezueli przetrwał lata sankcji, izolacji i konsekwentnej kampanii nacisku ze strony Waszyngtonu. Jednak w tym roku Waszyngton osiągnął to, co wielu uważało za niemożliwe. Jego nagła usunięcie, wraz z zabójstwem Chameneiego, zmiotło iluzję trwałości autokratów. Jeśli oni padną, to może również upaść Putin.

Zabójstwo Chameneiego ma zupełnie inny wymiar. Nie był zwykłym dyktatorem, ale Najwyższym Przywódcą Iranu przez 36 lat, najdłużej urzędującym liderem w regionie, i jednym z najważniejszych sojuszników Putina. Rozwijając współpracę z Rosją i Chinami, wierzył, że ochronią go przed atakami. Stany Zjednoczone i Izrael udowodniły mu katastrofalne błędy.

Autokracje, takie jak Rosja Putina, zależą od „legitymacji wynikowej” – konkretnych kwestii, takich jak dostarczanie wzrostu gospodarczego, zapewnienie bezpieczeństwa, i gwarancji „dumy narodowej i prestiżu”. Legitymacja Putina opiera się na obietnicy „przywrócenia wielkości Rosji”, odzyskiwaniu tzw. „historycznych ziem rosyjskich”, i pokazaniu, że Rosja nie może zostać pokonana.

Ukraina zdołała podważyć główne filary personalistycznego reżimu Putina. Cztery lata temu, 24 lutego 2022 r., powiedział, że „specjalna operacja wojskowa” będzie szybka i skuteczna. Cztery lata później, w 2026 roku, Rosja ma ponad 1,2 miliona ofiar, zyskując teren w tempie od 15 do 70 metrów dziennie kosztem katastrofalnym. Istnieje ogromna dysproporcja między obietnicami Putina a rzeczywistością na ziemi.

Jeśli Ukraina zadaje Rosji widoczną klęskę strategiczną, poprzez straty terytorialne, niekorzystne warunki, lub zamrożone impasse, elity w Rosji będą zapytywać, dlaczego zaakceptowały ekonomiczne zniszczenie i izolację od społeczności międzynarodowej, co potencjalnie skłoni do kolejnych dezercji.

Dlatego Putin zaostrzy konflikt zamiast pogodzić się z porażką.

Walka Ukrainy nie dotyczy już tylko Donbasu, Krymu, czy NATO; jest o przetrwanie w Kremlu. Putin przyjmie ogromne ludzkie lub ekonomiczne koszty, przedłuży wojnę, zaryzykuje eskalację, i podniesie stawkę zamiast negocjować porozumienie, które wyglądałoby na porażkę.

Jednak eskalacja podyktowana strachem jest również największą słabością Rosji. Gdy przywódcy nie potrafią rozróżnić między przetrwaniem reżimu a interesami narodowymi, Popełniają kosztowne błędy. Lękliwi autokraci niedoszacowują determinacji swoich przeciwników i przeszacowują swoje możliwości, ujawniając swoją słabość, zwłaszcza gdy próbują okazać siłę.

To zostało już udowodnione przez historię działań Putina. Jego mobilizacje z 2022 roku i późniejsze, miały na celu wykazanie determinacji i jedności, ale wywołały wewnętrzny paniczny reakcje i wypływ kapitału, ujawniając łamliwy charakter reżimu. Bunt grupy Wagnera go upokorzył, demonstrując właściwie taką samą szansę na podział, jaka charakteryzuje personalistyczne reżimy.

Jego sojusze z Koreą Północną i Iranem wzmocniły jego międzynarodową izolację zamiast demonstrowania siły. Takie „koalicje desperatów” tylko pokazują słabość i kruchość takich quasi-sojuszy.

Jego groźby nuklearne nie odstraszyły zachodniego wsparcia, ale normalizowały bezprecedensową pomoc wojskową i finansową dla Kijowa, w tym F-16, ATACMS, i pociski zasięgowe, wśród innych, które kiedyś były uważane za „czerwone linie” przez Kreml.

Każda eskalacja spotyka się z odwrotnym skutkiem. Gospodarka Rosji, pomimo licznych prób jej utrzymania, zmaga się z strukturalnym spadkiem. Zależność Moskwy od Pekinu zredukowała Rosję do roli junior partnera, podważając narrację o „wielkiej potędze” – kluczową dla legitymacji wynikowej Putina.

Nacisk ze strony zachodu działa przez przekonywanie przeciwnika, że kiedy koszty przekroczą potencjalne wyniki, kontynuowanie obecnej ścieżki powinno wydawać się irracjonalne. Kiedy Rosja mobilizuje wojska, które nie zostały właściwie przeszkolone, Ukraina zadaje ogromnie nieproporcjonalne straty. Kiedy Putin polega na amunicji dostarczanej przez Koreańczyków, pokazuje to słabość przemysłową. Gdy Kreml grozi eskalacją nuklearną, przyspiesza zbrojenia i wzmacnia jedność w Europie.

A teraz Iran – klinowa osłona sieci unikania sankcji Rosji, najbardziej niezawodny dostawca broni, najważniejszy partner geopolityczny poza Chiny – jest w chaosie. Jeśli Islamska Republika upadnie, Putin traci kluczowe ogniwo w architekturze autorytarnego współzależności, którą przez lata budował. Oś, tak jak ją zbudował, aktywnie się rozpada.

Mając na uwadze ten kontekst, istotne jest, aby utrzymać stałe wsparcie dla Ukrainy.

Długotrwała pomoc wojskowa i finansowa dla Kijowa podnosi koszty agresji Rosji ponad próg, na którym wewnętrzne obliczenia reżimu zaczynają się rozbijać. Tworzy to warunki, w których wybory napędzane strachem Putina przyspieszają zamiast stabilizować.

Rosja zaostrza konflikt, bo nie znajduje się w silnej pozycji. Fundamentalnie, gdy stoi przed lękiem i obawami przed porażką, Putin, jak wielu innych autorytarnych, eskaluje, a to właśnie wtedy podejmuje kluczowe błędy, tworząc słabe punkty, które mogą być wykorzystane.

Władimir Putin obserwuje w losach swoich upadłych przyjaciół możliwą przyszłość. Teraz zadaniem jest sprawienie, by ta możliwość stała się niemożliwa do zignorowania dla tych dookoła niego.

Uwaga redakcyjna: Opinie wyrażone w dziale felietonu są autorstwa autorów i nie pretendują do odzwierciedlenia poglądów „Kyiv Independent”.