Pracownica weterynarii, która twierdziła, że cierpi na padaczkę, aby zakwestionować jej redukcję etatu, przegrała sprawę przed trybunałem – po tym jak jej lekarz pierwszego kontaktu ujawnił, że nigdy nie szukała leczenia.
Lacey Pitcher twierdziła, że ma dysleksję, padaczkę i ADHD, oraz że nie może prowadzić samochodu, ponieważ cierpi na napady – jednak nigdy nie otrzymała diagnozy od swojego lekarza pierwszego kontaktu, nie przyjmowała leków i nadal posiadała pełne prawo jazdy.
Pani Pitcher wniosła skargę o dyskryminację z powodu niepełnosprawności po tym, jak straciła pracę jako pielęgniarka weterynaryjna, oraz o dyskryminację ze względu na ciążę lub macierzyństwo – którą jednak później wycofała.
Sędzia stwierdził, że „całkowicie możliwe” było, że Pani Pitcher cierpiała na epilepsję w pewnym momencie, ale dodał, że „tego dowodu nie mam przed sobą” i zauważył, że jej lekarz pierwszego kontaktu również „wydawał się wątpić w jej istnienie”.
Pani Pitcher twierdziła, że miała dwa osobne napady – jeden we śnie 18 miesięcy temu, który jej partner obserwował, oraz jeden podczas czuwania, ponad dwa lata temu.
Pracownica weterynarii powiadomiła DVLA o potencjalnym ataku padaczki, ale otrzymała nieograniczone uprawnienia do prowadzenia i nadal dojeżdżała do swojej praktyki nawet do trzech godzin dziennie.
Nie otrzymała również diagnozy żadnego z tych schorzeń od swojej lekarki, dr Scotta, który stwierdził, że nie widział dowodów na te stany, które rzekomo miały tak duży wpływ na jej życie.
Faktycznie, sędzia Livesey powiedział: „Nawet jeśli codzienne dolegliwości, których doświadczała, same w sobie nie były ograniczające czy istotne, czy było dowody na powtórzenie bardziej ograniczającego stanu, napadu i ewentualnej konieczności przyjmowania leków oraz niezdolność do prowadzenia pojazdu?”
„Nie ma takich dowodów.”
Sędzia Livesey kontynuował: „Dokumentacja nie zawierała diagnozy padaczki. Gdyby taka diagnoza została postawiona, wydawałoby się nietypowe, że Powód nie przyjmowałby żadnych leków regulujących, kontrolujących lub utrzymujących jego stan.”
„Dr Scott zdawał się wątpić w jej istnienie i nie widział w oczywisty sposób dowodów na to.”
„Kontynuujące się objawy, które rzekomo były doznawane (mrowienie, déjà vu, wyłączenie się lub zmęczenie), były niejasne i nie wydawało się, że były szczególnie istotne i/lub ograniczające.”
Pani Pitcher pisała blogowe wpisy na temat swojej „neurodywergencji” i zdrowia psychicznego.
W jednym artykule redakcyjnym dla Brytyjskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Weterynaryjnych napisała: „Jesteśmy wszyscy tacy różni, a w tych różnicach tkwi duża siła.”
„Moja dysleksja często sprawiała, że wszystko było trochę trudniejsze. Diagnoza ADHD później w życiu sprawiła, że wiele rzeczy stało się jasnych.”
„Zachęcam każdego, kto myśli, że może być neurodywersyjny, aby to zbadali. Przyklejenie etykiety nie powstrzymuje od rozwoju, otwiera drzwi do nauki.”
Trybunał z 20 stycznia powiedział, że mimo „dowodów na to, że Powód była zaniepokojona, że w jakiś sposób jest neurodywersyjna”, „żadna ocena ADHD nie została przeprowadzona, nie ustalono diagnozy i nie było wystarczających dowodów na jakiekolwiek ograniczenie jej codziennych czynności na podstawie tych, które zostały dostarczone”.
Sędzia podsumował: „Powód nie był niepełnosprawny w okresie istotnym i jego skargi o bezpośrednią dyskryminację z powodu niepełnosprawności i dyskryminację wynikającą z niepełnosprawności są odrzucane.”
„Skarga o dyskryminację ze względu na ciążę lub macierzyństwo jest odrzucona po wycofaniu.”





