Strona główna Aktualności Nadszedł czas, aby poprosić turystów o opłacenie wstępu do naszych muzeów: LIBBY...

Nadszedł czas, aby poprosić turystów o opłacenie wstępu do naszych muzeów: LIBBY PURVES

16
0

Tracey Emin to nie każdemu musi się podobać, ale warto ją uhonorować: artystka, misjonarka, pasjonatka bronienia mocy sztuki i muzeów w odświeżaniu naszego ducha. Z trudnego dzieciństwa i obecnego poważnego schorzenia wie, jak ważne jest karmienie swojego ducha nowymi dziełami sztuki i fascynującymi przedmiotami, które łączą nas z pradawnymi ludźmi. Dlatego warto szanować, gdy była buntowniczka z grupy Young British Artists otwiera własną wystawę życiową w Tate Modern i zachęca bogatych i odnoszących sukcesy ludzi do „klepnięcia i złożenia darowizny” za każdym razem, gdy odwiedzają darmowe muzea i galerie oraz do subskrybowania członkostw nawet w tych, do których nie chodzą: „Im dłużej pozostaje bezpłatne, tym lepiej dla wszystkich.” Warto teraz zabierać głos za tą wolnością, ponieważ National Gallery – z deficytem w wysokości 8,2 miliona funtów – nie jest osamotniona w obliczu surowych problemów gospodarczych, a polityka wstępu bez opłat w Wielkiej Brytanii kosztuje około 480 milionów funtów rocznie. W czasach nerwowych oszczędności i cięć, mogłoby to być łatwym celem. Skarb pochylił się nad zakończeniem tego w listopadzie zeszłego roku i się wycofał, ale dopiero w zeszłym miesiącu w Izbie Lordów baronowa Twycross powiedziała: „Jesteśmy nadal dumni z historycznej polityki Partii Pracy, która oznacza, że każdy może wchodzić do naszych narodowych muzeów bez opłat.” Prawie wszyscy ważni przedstawiciele narodowych muzeów i galerii chcą trzymać się twardej linii, uważając wolny wstęp za dumny i pewny aspekt polityki wielkiego narodu. Ale to, o czym płomienna Emin apeluje do zamożnych, nie wspomniała o kwestii, czy zagraniczni turyści – często dobrze sytuowani i chętni do wydawania – powinni również wchodzić bez opłat. Płacimy podatki, ale nasi odwiedzający nawet nie podlegają formalnemu „podatkowi turystycznemu” podczas odwiedzania Wielkiej Brytanii. Czy nie moglibyśmy zachować darmowego wstępu dla wszystkich – starszych, młodszych, biednych, bogatych, wykształconych czy po prostu ciekawych – ale pobrać skromną opłatę od obcokrajowców? Establiszment muzealny i niezależna jednostka ds. polityki kulturalnej sprzeciwiają się temu. Sharon Heal, z Muzeów Stowarzyszenia, mówi, że spowodowałoby to „szkody wizerunkowe dla Wielkiej Brytanii” i wpłynęłoby na sprzedaż detaliczną i obroty w branży hotelarskiej. Inni sądzą, że byłoby to skomplikowane i kosztowne w zatrudnianiu personelu do obsługi wejść (choć, niech Bóg broni, są już kolejki na kontrolę torby w dużych instytucjach). Neil MacGregor, były dyrektor British Museum, zauważa, że przetrzymujemy tak wiele skarbów świata, że uzasadnienie ich nadalowego posiadania zależy od poczucia, że zachowujemy je dla tego świata do odwiedzenia. Jednakże, wydaje mi się, z pewnym żalem, że teraz powinniśmy ponownie przemyśleć naszą niespotykaną hojność w dostępie do wszystkich podróżujących ludzi, jeśli chcemy zachować to dla naszych własnych obywateli i powstrzymać żerujący skarb publiczny przed kiedyś odzyskaniem kosztów w milionach funtów. Wolny wstęp nie jest sowite kamienie; przed 2001 płaciliście £9 za wizytę w Muzeum Historii Naturalnej, na przykład, chyba że byliście grupą szkolną lub mieliście inne zwolnienie – to było do czasu gdy Gordon Brown, jako Kanclerz Skarbu, zaoferował słodzika VAT dla darmowych muzeów. Pamiętam kłótnie dotyczące „darmowego wstępu”, ponieważ byłam członkiem zarządu Narodowego Muzeum Morskiego (obecnie część Muzeów Królewskich Greenwich). Zwolennicy bezpłatnego wstępu twierdzili, że można zaoszczędzić, nie mając obsadzonego kasy. Przeciwnicy uważali to za szaleństwo, nawet jeśli zwiększało liczbę odwiedzających (co zrobiło) oraz koszty utrzymania by rosły wraz z wzrostem liczby odwiedzających. Jednym z argumentów było to, że oferowanie bezpłatnego wstępu dla całego świata nie tylko było nieco lekkomyślne, ale również nietypowe. Nie dostaniesz się do Luwru w Paryżu bez zapłacenia ponad 20 funtów, a większość muzeów i galerii Europy, takich jak Rijksmuseum w Amsterdamie czy Prado w Madrycie, pobiera opłaty od obywateli spoza UE. W Stanach Zjednoczonych Smithsonian i Getty są bezpłatne, ale nie wielki Metropolitan Museum of Modern Art. Jeśli brytyjscy odwiedzający chcą podziwiać chińskie wojowniki z terakoty, Zakazane Miasto w Pekinie lub większość kolekcji w Tokio, w tym Muzeum Nintendo, musimy zapłacić. Tak więc, szczerze mówiąc, to nie można by uznać pobierania opłat od zagranicznych odwiedzających muzea i galerie za desperackie „szkody wizerunkowe”. Wątpię, czy stanowi to istotną część planów wakacyjnych związanych z podróżą do Wielkiej Brytanii. Oczywiście, chyba że byłoby to postawione na wygórowanych cenach. Niewątpliwie, część argumentu zawsze była taka, że koszt administracyjny rozróżnienia między tubylcami i cudzoziemcami oznaczałby skomplikowane stanie w kolejkach, co z kolei podnosiłoby ceny do absurdalnych poziomów. Inni krzyczą: „Nie mamy krajowych dowodów osobistych – czy my Brytyjczycy musielibyśmy nosić paszporty wszędzie, na wszelki wypadek chcemy zajrzeć do National Portrait Gallery?” Nie jestem tego taki pewien. Technologia cyfrowa poszła naprzód od tamtych argumentów w 2001 roku: każdy nosi dwa lub trzy karty lub telefon komórkowy. Być może wstęp mógłby być bezpłatny dla dzieci ze wszystkich narodów, ale pamiętajmy, że gdy brytyjskie dziecko osiąga 16 lat, otrzymuje numer ubezpieczenia społecznego. Zróbmy z tego kartę kultury: darmowy wstęp do muzeów na całe życie. Odwiedzający mogliby kupić wejście cyfrowe – być może przed przybyciem do Wielkiej Brytanii, lub na miejscu z automatu. Jednostka ds. Polityki Kulturalnej nadal twierdzi, że „wyeliminowanie opłat za wstęp dla obywateli bez obywateli byłoby trudne do wprowadzenia bez kart tożsamości narodowej i wiązałoby się z istotnymi kosztami kapitałowymi”, ale, z szacunkiem, wydaje się to trochę leniwe, żeby nie zbadać tego dalej. Moim strachem jest to, że odmawiając rozważenia źródła dochodów ze zwiedzających z całego świata, w końcu stracimy oryginalną, dość wspaniałą politykę zapewnienia wielkich narodowych muzeów i galerii darmowych dla nas, którzy ich wspieramy. Pozwól każdemu – dzieciakowi, nastolatkowi czy dorosłemu, niezależnie od poziomu wykształcenia czy wiedzy, swobodnie oddalić się od ciasnego świata ekranów telefonów do miejsc pełnych prawdziwych, inspirujących obiektów i obrazów. Bez względu na to, czy Twoja dusza najlepiej się odżywia w wielkich skarbach Kensington, dziwacznej dziwaczności Tate Modern czy Narodowym Muzeum Piłki Nożnej, jest tam coś dla Ciebie. Wejdź do ogromnych budynków, zobacz niesamowite przedmioty lub drobne dziwactwa. Wpatruj się w oczy portretów, poznaj cywilizacje dawnych czasów, mrugaj z podziwem na szkielet wieloryba błękitnego, zgub się w sztuce lub rzemiośle. Bądź zainspirowany. Albo po prostu zdziw się i potrząśnij głową na rzecz, która Cię nie kręci. Tam jest cały świat, i jest darmowy. Ale trzeba go utrzymywać, ogrzewać i zatrudniać, a może jeszcze ważniejsze, wspierać karierę młodych, którzy tam pracują. I ktoś musi nam pomóc w płaceniu.