Strona główna Aktualności Mężczyzna z Sydneyowi ledwo unika utonięcia po uwięzieniu w rurze

Mężczyzna z Sydneyowi ledwo unika utonięcia po uwięzieniu w rurze

17
0

<!–

<!–

<!–

<!–

<!–

<!–

Mężczyzna został uratowany z głębokiego studzienia burzowego na plaży Balmoral w Sydney po tym, jak utknął i niemal utonął.

Dramat rozegrał się w czwartek wieczorem, gdy mężczyzna wpadł do otwartego studzienia deszczowego o głębokości ponad dwóch metrów i nie był w stanie wydostać się.

Według relacji zamieszczonej w mediach społecznościowych, mężczyzna „dosłownie przełykał wodę i był bliski utonięcia” gdy walczył we wnętrzu studzienia.

Jego żona rzekomo pobiegła do pobliskiej restauracji Bathers’ Pavilion po pomoc.

Jeden z pracowników natychmiast pobiegł na miejsce zdarzenia i próbował wyciągnąć mężczyznę, ale zdał sobie sprawę, że nie zdoła go podnieść sam.

Pracownik skoczył do studzienia, aby pomóc mu się uwolnić.

Ratownik również miał trudności z wydostaniem się potem i połknął wodę w trakcie wysiłku.

„Nie każdy bohater nosi pelerynę… czasami to tylko mundur restauracyjny i fartuch” – czytamy w poście.

Mężczyzna został uratowany z głębokiego studzienia burzowego na plaży Balmoral w Sydney po tym, jak utknął i niemal utonął.

Mężczyzna został uratowany z głębokiego studzienia burzowego na plaży Balmoral w Sydney po tym, jak utknął i niemal utonął.

Ratownik miał trudności z wydostaniem się potem i również połknął wodę.

Ratownik miał trudności z wydostaniem się potem i również połknął wodę.

To nie był pierwszy raz, kiedy mężczyzna dramatycznie został uratowany z kanalizacji — chociaż w tym wcześniejszym zdarzeniu kratka była przykręcona.

W marcu 2024 roku rzecznik Queensland Ambulance Service powiedział ABC, że mężczyzna wszedł do kanalizacji, aby odzyskać swój telefon, ale utknął na około 36 godzin.

„Strażacy otworzyli pokrywę i wyciągnęli go” – powiedział rzecznik.

Naoczny świadek James Lingwood powiedział ABC, że najpierw usłyszał coś, co brzmiało jak „połowiczne krzyki” dochodzące z kanalizacji i szybko zorientował się, że ktoś utknął wewnątrz.

„Myślę, co mam zrobić, ale wyglądało na to, że jest w porządku” – dodał.

„Mówił, że może wydostać się z góry, skąd wszedł, więc zostawiłem go w spokoju.”

Początkowo pan Lingwood nie wezwał pomocy, bo sądził, że mężczyzna może sam skontaktować się z służbami ratowniczymi.

Zadzwonił jednak na numer alarmowy po usłyszeniu kolejnego wołania mężczyzny następnego dnia.