Strona główna Aktualności Mój piekło jako kobieta pod rządami talibów: Dlaczego jest gorzej, niż sobie...

Mój piekło jako kobieta pod rządami talibów: Dlaczego jest gorzej, niż sobie wyobrażasz

22
0

Rozkaz, gdy nadszedł, brzmiał zwięźle i treściwie: „Stop! Te przedmioty są zakazane”.

Oficjalista talibski, który wyrzucił te słowa, otoczony strażnikiem z bronią, odnosił się do środków antykoncepcyjnych, które moja kuzynka, położna, miała rozdać w wiejskim klinice, którą dotarła do niej dwugodzinna podróż ciężarówką po zniszczonych błotnistych drogach Afganistanu.

Nie miało znaczenia, jakiej desperacji doświadczały kobiety i dziewczęta, którym miała pomóc — niektóre miały zaledwie 14 lat — i których rozpaczliwe wołania o pomoc musiała zignorować: to był rozkaz talibów, a jeśli spróbowała go przekroczyć, ona i jej koledzy zostaliby całkowicie zakazani w wiosce.

Moja kuzynka miała odwagę zapytać dlaczego, i usłyszała, że afgańskie kobiety muszą być silne w obliczu „zachodniej intrygi” mającej na celu kontrolę populacji muzułmańskiej.

To dlatego od ponad dwóch lat apteki w moim kraju zgłaszały opóźnienia w dostawach środków antykoncepcyjnych, takich jak tabletki antykoncepcyjne i prezerwatywy, które zaczęły pojawiać się później, w mniejszych ilościach, a potem w ogóle.

Osoby posiadające je w magazynie otrzymały polecenie usunięcia ich z półek, a w wielu regionach, szczególnie na terenach wiejskich na północy, pracownicy służby zdrowia są teraz zakazani od ich dystrybucji pod groźbą drakońskich kar.

Niezależnie od deklarowanej motywacji talibów, moja kuzynka z pewnością zna druzgocące konsekwencje. Niechciane ciąże mogą być obładowane problemami w odległych społecznościach wiejskich, gdzie nie jest rzadkością, że kobiety cierpią straszliwie przy porodzie, a nawet tracą życie.

Jest wiele innych kobiet, które znieśli już tyle ciąż, że są fizycznie i emocjonalnie rozbite.

Wraz z nadejściem kolejnej mroźnej zimy, pogrążającą wiele obszarów w kryzys humanitarny z powodu braku jedzenia i paliwa, niesienie dziecka — i wprowadzenie na świat kolejnego ust do karmienia — jest ostatnią rzeczą, jakiej wiele kobiet pragnie.

Ale to nie ma znaczenia dla potworów, które pragną zniewolić afgańskie kobiety w każdy możliwy sposób i które od czasu przejęcia władzy w sierpniu 2021 roku odebrały nam wszystkie podstawowe prawa człowieka i wolności.

Jak pisałam w tych stronach tego dziennika niemal dwa lata temu, w ciągu trzech lat od ich objęcia władzy, zostaliśmy zakazani w szkołach, biurach, łaźniach publicznych, parkach i siłowniach — nawet z opuszczaniem domu bez przewodnika męskiego i bez pełnego zasłonięcia.

Już wtedy życie było jak więzienie, i myślałam wówczas, opowiadając moją historię, że sytuacja nie może się pogorszyć. Jednak tak się stało. Dużo gorzej.

W ciągu tego czasu rządy talibów stały się coraz bardziej represyjne w stosunku do kobiet. W zeszłym tygodniu talibowie opublikowali nowy kodeks karny, który faktycznie stawia kobiety na równi z „niewolnikami”, zawierając klauzule mówiące, że zarówno „panowie niewolników”, jak i mężowie mogą stosować fizyczne kary wobec swoich żon i dzieci — o ile nie powodują złamań ani otwartych ran.

Nie zadowalając się ograniczaniem naszych ruchów, ubioru i działań — nie możemy już śpiewać, nawet w prywatności — teraz kontrolują również nasze ciała. W niektórych prowincjach kobiety nie mogą być leczone przez lekarzy mężczyzn. Nie mogą również studiować medycyny, co w przyszłości oznacza, że nie pozostanie już żadna lekarka.

Co stanie się z nami wtedy?

Z dnia na dzień, chwila po chwili, oni zbliżają się do nas każdym możliwym sposobem.

We wrześniu 2025 r., pod pretekstem „zapobiegania niemoralności”, talibowie wprowadzili ukierunkowane ograniczenia internetowe w całym kraju, wyłączając usługi dotyczące światłowodów, szerokopasmowego internetu i w niektórych przypadkach usług danych komórkowych, niszcząc tym samym ostatnią nadzieję wielu kobiet i dziewcząt, które, po wykluczeniu ze szkoły po ukończeniu 12 lat, korzystały z nauki online w desperackiej próbie kontynuacji edukacji.

Po pięciu miesiącach łączność pozostaje sporadyczna, pozbawiając kobiety nie tylko dostępu do edukacji, ale również do siebie nawzajem, ponieważ nie mogą nawet korzystać z grup WhatsApp, za pomocą których dzielą się swoim rozpaczą.

Dlatego też głoszę swoje przesłanie, kiedy świat zdaje się nas obchodzić. To jest sentyment, którym podzielają się wszystkie moje siostry w cierpieniu, młode i stare, które nie widzą przyszłości i które czują się porzucone przez liberalne kobiety Zachodu, które pozostają milczące w obliczu naszego cierpienia. Nawet teraz, kiedy to piszę, z trudem mogę przekazać okropieństwo naszych obecnych realiów życia. Ale jak naprawdę podzielić desperację i niebezpieczeństwa, którym codziennie stajemy w obliczu?

Nie brakuje historii, a nie są to historie obcych, ale osób, które znamy. Przyjaciół. Rodziny. W społeczności na północ od Kabulu moja przyjaciółka Fatima została pobita przez policję religijną za spacerowanie na targu bez towarzystwa swojego „mahrama” (męskiego opiekuna) bez pełnego zasłonięcia twarzy i z odsłoniętymi grzbietami rąk.

Matka czwórki dzieci, podjęła ryzyko, bo musiała kupić zapasy dla swoich dzieci, a jej mąż — będący o ponad 20 lat starszym, lecz dotychczas miłym — nie był w domu. Zapłaciła za to brutalnym pobiciem.

Również jej mąż został ukarany za pozwolenie jej na wyjście z domu. Jego zemstą za „śmiałość” żony było poślubienie innej kobiety, sprowadzając Fatimę do roli gospodyni oraz, jak płacząco mi opowiedziała przez WhatsApp, do roli seksualnej niewolnicy, kiedy on sobie zechce.

Mogę tylko patrzeć z rozpaczą na zasmucone wiadomości od mojej kiedyś radosnej przyjaciółki, która pracowała w salonie piękności, dumnie nosiła modowe ubrania i uwielbiała odwiedzanie kawiarni ze swoim mężem, ale która teraz mówi mi, że odważa się opuszczać dom tylko dwa razy w tygodniu, zawsze w towarzystwie opiekuna. Kiedy to robi, strach osiada na jej barkach.

I jest setki — tysiące — Fatim, młodych kobiet, których marzenia zostały sponiewierane.

Dziś 78 procent młodych afgańskich kobiet nie uczęszcza na naukę, nie pracuje i nie trenuje, w tym ja. Kiedyś pracowałam w urzędzie, ale w 2023 roku talibowie zabronili kobietom pracować w urzędach publicznych, pozostawiając mnie i moją rodzinę zależnymi od skromnego dochodu mojego brata.

Kiedy on się pobierze, co nieuchronnie nastąpi, stanę przed większym ubóstwem.

Jesteśmy jednymi z milionów, żyjących z pustymi szafkami i pustymi żołądkami. Moja rodzina zna inny przypadek, w którym cztery córki dostarczały utrzymanie dla swojej szóstki osobowej rodziny. Dwie straciły pracę lata temu, pozostawiając rodzinę zależną od skąpych zarobków dwojga, którzy pracują w publicznych szpitalach.

Teraz to jest zagrożone. „Jeśli talibowie zabiorą nam tę ostatnią gałąź dochodów, zginęmy z głodu”, powiedziała mi ich matka.

Czy nie dziwi, że nawet najmilszym ojcom i braciom muszą teraz ugiąć się przed systemem, wychodząc za mąż swoje córki i siostry za mężczyzn, których kiedyś odprawiliby od drzwi, aby zmniejszyć ciężar lub zapewnić bezpieczeństwo swoim rodzinom: małżeństwo z urzędnikiem talibów oznacza nie tylko wsparcie finansowe, lecz także bezpieczeństwo.

Już teraz dziesięć procent dziewcząt wychodzi za mąż przed ukończeniem 15 roku życia, a liczba ta, według agencji ONZ, będzie rosła, jeśli ograniczenia talibów w kwestii edukacji dziewcząt i praw kobiet się utrzymają, co skutkować będzie również wzrostem liczby porodów nieletnich, które do końca tego roku mają wzrosnąć o 45 procent w stosunku do 2021 roku. Śmiertelność matek ma wzrosnąć o 50 procent.

Za tymi przerażającymi statystykami kryją się liczne okropne historie indywidualnego ludzkiego cierpienia, takie jak afgańska kobieta, która rzekomo niedawno ogłosiła na Facebooku sprzedaż swojej trzyletniej córki.

Na szczęście nie doszło do końca: rodzina została skontaktowana przez uprzejmego starszego człowieka, który zaoferował pomoc, obiecując miesięczną opłatę, by utrzymać niemowlę przy matce. Swego rodzaju szczęśliwe zakończenie.

Śluby, kiedyś okazją do wspólnej radości, są teraz zbyt często ponurymi i desperackimi uroczystościami, z udziałem płaczących, czasami ledwo dojrzewających pann młodych w wieku poniżej 16 lat oraz kobiet gości, które z trudem ukrywają swój strach i smutek.

Ich rozpacz jest podzielana przez kobiety w każdym wieku, ale szczególnie młode. Jedna lekarka, którą znam, powiedziała mi, że mimo braku oficjalnych statystyk, wie, że wiele więcej młodych kobiet popełnia samobójstwa, nie docierając nawet do dorosłości: mając przed sobą jedynie walkę o przetrwanie, nie widzą sensu w kontynuowaniu życia.

„Dlaczego miałyby czuć się inaczej, skoro zostały zciche w miejscach publicznych, ograniczone w podróżach, zmuszone do zasłaniania ciała od stóp do głów, straciły szansę na edukację po ukończeniu 12 lat i często stają przed związkami małżeńskimi, które nie wybrały?” — zapytała.

Znam co najmniej jedną dziewczynę, która podjęła tę druzgocącą decyzję, przyjaciela rodziny, która w zeszłym roku została znaleziona wisząca na belce stodoły w swojej wiosce w wieku zaledwie 18 lat, zamiast stawić czoło małżeństwu z urzędnikiem talibów 25 lat starszym. Albo tak to się mówiło: inni twierdzili, że została zamordowana w ramach kary, ponieważ jej rodzina także sprzeciwiła się związkowi.