<!– <!– <!– <!–
Labour został skrytykowany w czwartek za swoje „dogmatyczne prawo do Net Zero”, po tym jak rachunki za energię nie spadły tak bardzo, jak obiecała Rachel Reeves.
Ofgem ogłosił, że typowy roczny rachunek domowy spadnie o 117 funtów od kwietnia, mniej niż obniżka o 150 funtów obiecana przez Kanclerz w swoim Budżecie.
Oznacza to, że koszt będzie nadal o 73 funty wyższy niż w momencie objęcia władzy przez Labour Party, zdecydowanie różniąc się od obietnicy obniżenia ich o 300 funtów przez Ministra Energii Eda Milibanda.
Mogły zostać one obcięte bardziej, ale wzrosły tak zwane „koszty sieciowe”, które są doliczane do rachunków. Obejmują one cenę uaktualnienia sieci w ramach przejścia na źródła energii odnawialnej, takie jak energia wiatrowa.
Ogólna redukcja rachunków nastąpiła po tym, jak pani Reeves ogłosiła w listopadzie, że obetnie poziom tzw. opłat ekologicznych, które obecnie są do nich doliczane.
Jednak krytycy zauważyli, że gospodarstwa domowe nadal stracą finansowo, ponieważ koszty zostaną przerzucone na podatników.
Andrew Griffith, rzecznik biznesowy partii Konserwatywnej, oskarżył Labour o „gaslighting” społeczeństwo, dodając: „Rachunki nie spadły o obiecane 300 funtów, a podatki rosną. Ich dogmatyczne prawo do Net Zero szkodzi domom i firmom.
Pan Miliband twierdził, że obniżka rachunków „zapewni rodzicom bardzo potrzebne wsparcie w zakresie kosztów utrzymania”.
Labour Party obiecała obniżenie rachunków za energię o 300 funtów, ale nie udało im się spełnić tej obietnicy
Natomiast rzeczniczka ds. energii z partii Konserwatywnej, Claire Coutinho, powiedziała: „Nie dajcie się nabrać, to '150 funtów mniej’ to iluzja.”
Nawet Tony Blair Institute (TBI) – think tank założony przez byłego premiera Partii Pracy – był nieprzekonany, twierdząc, że taryfy cenowe energii „nie zakończą kryzysu kosztów utrzymania” i konieczna jest zamiast tego gruntowna reforma systemu, aby zmierzyć się z „zbyt wysokimi” rachunkami.
Andy Mayer, analityk ds. energii w Instytucie Spraw Gospodarczych, think tanku opowiadającego się za wolnym rynkiem, powiedział, że przeniesienie kosztów z rachunków na podatki „maskuje problem, a nie rozwiązuje go”.
Regulator Ofgem co trzy miesiące ustala limit cen na standardowe taryfy energii dla 33 mln kont klientów domowych płacących za gaz i prąd.
Pozwala to dostawcom na podnoszenie cen, gdy ich koszty rosną, ale zmusza ich do obniżania cen, gdy koszty spadają.
Limit uwzględnia utrzymanie sieci i opłaty rządowe.
W lipcu 2024 r. limitowane przez cap roczne rachunki energetyczne typowego gospodarstwa wynosiły 1 568 funtów.
Od tego czasu wzrosły do obecnej wysokości 1 758 funtów. Ogłoszenie z czwartku oznacza, że spadną do 1 641 funtów od 1 kwietnia.
Ofgem obliczył, że zmiany w Budżecie obetną do 134 funtów limit. Inne koszty również spadają, w tym hurtowy gaz i prąd, które obniżyły się o 38 funtów.
Ale „koszty sieciowe” finansujące utrzymanie sieci, a także jej przebudowę na energię zieloną, dodają 66 funtów – pozostawiając ogólną redukcję na poziomie 117 funtów.
Szefowa organizacji Citizens Advice, Dame Clare Moriarty, powiedziała: „Dla milionów gospodarstw domowych ta sytuacja przestała być tymczasowym trudem, stając się stałym zagrożeniem dla ich stabilności finansowej.”





