Konkurencja jest zacięta, jeśli chodzi o to, który z bloków mieszkalnych na południowym brzegu Tamizy jest najbrzydszy. Ale to, co wszystkie mają wspólne – na odcinku półtora mili od Vauxhall Cross do elektrowni Battersea – to poczucie porzucenia.
Setki ekskluzywnych apartamentów stoją puste, podczas gdy inne od lat czekają na nabywcę, a oględzin jest niewiele.
Mimo to ten wielomiliardowy program rewitalizacji – tuż za rzeką od kamienic w stylu saskim w Pimlico – został okrzyknięty „Dubajem nad Tamizą” w 2012 roku, gdy zaczęły się pojawiać żurawie i agenci nieruchomości zaczęli oblizywać się na myśl o zarobkach.
Następnie, w okolicy powstała nowa ambasada amerykańska za kwotę 730 milionów funtów, otwarto nową stację metra, i mieliśmy uwierzyć, że Nine Elms to jedno z najbardziej pożądanych miejsc do życia w Wielkiej Brytanii.
Dzisiaj, z błędem, odnotowuje się to nie tylko tutaj, ale w całym kraju. Ponieważ „szczerze, nikt już nie chce kupować mieszkań,” według jednego z wielu zirytowanych agentów nieruchomości.
Gdziekolwiek nie spojrzysz, podobna historia. Kupujący odwracają się od mieszkań jedno- i dwupokojowych, zwłaszcza tych w nowych, wysokich budynkach, a skutki będą daleko idące dla gospodarki.
(Kontekst: Artykuł opisuje trudności ze sprzedażą mieszkań w Londynie, poruszając kwestie pustostanów, opustoszałych bloków i upadku cen.)
(Fact Check: Informacje dotyczące cen mieszkań i trudności na rynku nieruchomości w Londynie są rzetelne i neutralne.)







