Kontrowersyjny aktywista z Australii został deportowany ze Stanów Zjednoczonych po przybyciu z niewłaściwą wizą w drodze na „okupowanie” rezydencji Billie Eilish.
Drew Pavlou, 26 lat, ogłosił swoją misję zajęcia domu piosenkarki wartości kilku milionów dolarów w kalifornijskim Glendale, po tym jak Eilish wygłosiła przemówienie podczas wręczenia Grammy 1 lutego, koncentrując się na kontrowersyjnych operacjach egzekwowania prawa imigracyjnego w USA.
W swoim przemówieniu 24-letnia wokalistka „Bad Guy” powiedziała, że „nikt nie jest nielegalny na skradzionej ziemi” – odwołując się do kolonizacji Ameryki Północnej – ale Pavlou chciał to sprawdzić, rozbijając obóz na jej posiadłości, która została pozbawiona Tongva siłą.
Jednak „sztuka performance” Pavlou została zrujnowana, gdy władze graniczne zatrzymały go w drodze do kraju i zatrzymały go przez ponad dobę, zanim wysłano go do domu, ponieważ nie przybył na wizie biznesowej.
„Billie Eilish spowodowała moje deportowanie z USA – myślę, że jej zespół prawny skontaktował się z Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego”, twierdził Pavlou.
„Spędziłem 30 godzin w imigracji na lotnisku LAX, próbując wyjaśnić, że moje wpisy to tylko żart, i że w rzeczywistości nie planowałem osobiście przeprowadzić się do jej rezydencji.
„Szczerze mówiąc, większość agentów była miła i śmiała się z pomysłu, ale nie mogłem nic zrobić, być może złowrocy lewicy wciąż kontrolują niektóre sekcje biurokracji.
„Myślę, że niektórzy ludzie faktycznie są nielegalni na skradzionej ziemi. I chyba jestem po prostu złym facetem.






