Strona główna Aktualności Weneckie wioślarki odzyskują stuletnie rzemiosło

Weneckie wioślarki odzyskują stuletnie rzemiosło

20
0

Wenecja jest często opisywana jako miasto zatrzymane w czasie. Wyrafinowane, stuletnie pałace odbijają się w ciasnych, echem powtarzających się kanałach. Woda, a nie ulice, określa rytm codziennego życia.

Jest to także miasto przytłoczone przez turystykę. Większość ponad 25 milionów osób, które odwiedzają historyczne włoskie miasto, to wycieczkowicze, spędzający zaledwie kilka godzin na Piazza San Marco po zejściu z statku wycieczkowego, robiąc zdjęcia i stojąc w kolejce po rejs gondolą.

Jednak kilka kanałów dalej od placu, sceneria staje się spokojniejsza. Kobiety wioślujące zanurzają drewniane wiosła w zielonej wodzie, kierując łodzią „batèla a coa de gambero” – długą łodzią „z ogonem krewetki” między praniem rozwieszonym między oknami.

W przeciwieństwie do gondoli, która ewoluowała w symbol elegancji i arystokratycznego transportu, batela była zaprzężona do ciężkiej pracy w mieście lagunowym: stabilna, szeroka, zbudowana do przewożenia towarów i ludzi przez jego płytkie kanały.

„Elena Almansi, 34 lata, urodzona i wychowana w Wenecji, corka dwoch mistrzów wioślarstwa z Wenecji, nauczyła się wiosłować od matki jako dziecko. Dziś jest sama udekorowaną zawodniczką, zajmującą trzecie miejsce w prestiżowej Regata Storica miasta i mistrzynią krajową w wioślarstwie na stojąco.”

[„Row Venice” zostało założone prawie dwie dekady temu i obecnie liczy około dwóch dziesiąt członkiń w swoich szeregach, oferując lekcje turystom i lokalnym kobietom chcącym ścigać się.

Najwięcej z nich to konkurencyjne „regatanti”, podczas gdy inne wioślarze „amatoriali” – dla miłości. Wszyscy są szkoleni w „voga alla veneta”, tradycyjnej technice weneckiej, której używają również gondolierzy.]

W tym stylu wioslarze stojącymi twarzą w przód, chwytając jedno wiosło osadzone w zakrzywionym drewnianym ordzie zwanym „forcola”. Za pomocą płynnego ruchu w kształcie ósemki napędzają i sterują jednocześnie.

To wygląda na łatwe. To nie jest.

„Mówi Beatrice Santoro, 51-letnia wenecka przenosząca się z Rzymu. Dołączyła do grupy 15 lat temu po złamaniu nogi i mówi, że wioślarstwo było kluczem do odzyskania siły.

„Po wielu wiekach wiedza o prądach laguny i technikach wioślarskich przechodziła w cichej rodzinie. Nawet dzisiaj kultura wioślarska w Wenecji – długo dominowana przez męskich gondolierów i wioślarzy – może sprawiać wrażenie zamkniętej i ochronnej.”]

Gdy „Row Venice” zaczęło swoją działalność, Almansi powiedziała, że żeńscy wioślarze byli nękani na kanałach.

„Starzy weneccy mężczyźni krzyczeli na nas: „Co robisz? Wróć do domu! Moja łódź jest tam przycumowana, a ty ją niszczysz.” Odpowiadałam, „Nigdy nie dotykałam twojej łodzi,” – wspomina Almansi. „Robiłyśmy to, czego mężczyźni nie robili: uczyłyśmy ludzi, jak wiosłować poprawnie.”

Stowarzyszenie kwitnie i obecnie obsługuje kilka rzadkich replik bateli, pomagając przywrócić małe drewniane rzemiosła, które w dużej mierze zniknęły po drugiej wojnie światowej, kiedy prywatne silniki zaburtowe zaczęły bzyczeć po całej Wenecji.

Kobiety walczyły także o większą równość w sporcie. Almansi mówi, że kobiety kiedyś otrzymywały tylko ułamek pieniędzy nagród męskich w regatach – około 13 procent.

„Zaczęłyśmy narzekać,” mówiła. I z czasem osiągnięta była równość nagród.

[Studentka Uniwersytetu Viola Ghigi, 25 lat, jest częścią nowego pokolenia przekazującego tradycję dalej. Wychowana w weneckiej dzielnicy Cannaregio, mówi, że „urodziłam się w łodzi.”

„Dzisiaj ściga się obok swojej matki, Almansi oraz matki Almansi w lokalnych regatach, w tym corocznej imprezie kobiet wokół wyspy Giudecca 8 marca na Dzień Kobiet. Sześć kobiet dzieli jedną łódź: dwie mistrzynie, dwie byłe wioślarki i dwie, które nigdy wcześniej nie ścigały się.”]

„To piękne wydarzenie,” mówi.

Dla Ghigi wioślarstwo to nie nostalgia – to tożsamość.

„Wenecja jest wyjątkowa, ponieważ nie ma samochodów,” mówi. „Ale to ci, którzy naprawdę przemieszczają się po tych kanałach, sprawiają, że stają się aktywną częścią ich życia, naprawdę tworzą Wenecję tym, czym jest. Jeśli ta tradycja i techniki się stracą, to jest to nic więcej jak wesołe miasteczko.”

Ostrzeżenie rezonuje w mieście, którego populacja mieszkańców gwałtownie zmalała w ciągu ostatnich dziesięcioleci, podczas gdy miliony turystów wciąż napływają rocznie. Gondole, które w XVI wieku liczyły tysiące, obecnie wynoszą około 430. Zawód, który kiedyś był wyłącznie męski, dopiero niedawno przyjął kobiety, z około 16 osobami praktykującymi.]

[„Row Venice” nie widzi siebie jako konkurencji dla gondolierów, którzy są licencjonowanymi profesjonalistami w zregulowanym systemie transportu publicznego. Wioślarka bateli nie jest tytułem zawodowym, ale rzemiosłem – a dla tych kobiet to powołanie.]

[Jako sportowcem, instruktorzy stowarzyszenia są uznawani przez krajowy komitet olimpijski Włoch, a zyski ze szkoleń są reinwestowane w pomoc wioślarkom pozostającym widocznym w tradycji od dawna zdominowanej przez mężczyzn.]

[Elena Almansi wstawia oar nad dziobem. Batela sunie naprzód, tnąc przez odbicie rozpadających się fasad.]

W mieście często oskarżanym o stanie w miejscu, te kobiety wybierają ciągłe ruchy.