Strona główna Aktualności Demokratyczny przegląd: Polska będzie badać możliwe związki Epsteina z rosyjskim wywiadem.

Demokratyczny przegląd: Polska będzie badać możliwe związki Epsteina z rosyjskim wywiadem.

15
0

Węgierski rząd popycha Budapeszt na skraj bankructwa; Opóźnione fundusze obronne UE

W niezwykle nietypowym dekrecie rządowym opublikowanym w nocy z wtorku na środę w Dzienniku Narodowym, węgierski rząd nakazał zakończenie postępowań prawnych dotyczących swojego kontrowersyjnego podatku „solidarnościowego” – decyzję nazwali prawnicy i politycy opozycji rażącym naruszeniem demokracji i państwa prawa. Środek ten wydaje się być skierowany przeciwko Budapesztowi, prowadzonemu przez liberalnego burmistrza Gergely’ego Karácsonya, który od dawna znajduje się w konflikcie z rządem premiera Viktora Orbána. Podatek solidarnościowy, nałożony przez rząd na gminy w 2021 roku i powszechnie uważany za zaprojektowany w celu pozbawienia gmin opozycyjnych środków finansowych, efektywnie skoncentrował dochody z podatków lokalnych. Budapeszt zaskarżył podatek, który od wprowadzenia był systematycznie zwiększany, i po latach sporów sądy orzekły, że rząd bezprawnie odjął stolicy 28,3 miliarda forintów (75 mln euro) oraz 6 miliardów w odsetkach. Po apelacji ze strony Skarbu Państwa, Sąd Najwyższy (Kuria) w pełni podtrzymał decyzję. Teraz dekret rządowy odwraca tę decyzję wstecz i może spowodować dalsze zbliżenie miasta do bankructwa. „Rząd miał wiele niskich punktów w dziedzinie demontażu państwa prawa i konstytucjonalizmu w ciągu ostatnich 16 lat. Jednak nie pamiętam niczego podobnego do tego, co wydarzyło się we wtorek” – napisał na Facebooku Karácsony. „Jeśli to może być zrobione w Budapeszcie, to nikt w tym kraju nie jest bezpieczny.” Burmistrz ogłosił również, że planuje zwrócić się do Komisji UE, argumentując, że dekret narusza Kartę Praw Podstawowych UE. Budapeszteńskie ugrupowanie opozycyjne partii Tisza stwierdziło, że ruch rządu atakuje nie tylko stolicę, ale także ostatnie bastiony państwa prawnego na Węgrzech, nazywając to kamieniem milowym na „białoruskiej ścieżce”.

Komisja UE może opóźnić wypłatę pożyczek z 150-miliardowego funduszu Akcji Bezpieczeństwa dla Europy (SAFE) do Węgier do po kwietniowych wyborów parlamentarnych, dalej pogłębiając złą sytuację finansową kraju, podał hvg.hu. Pierwotnie rząd Orbána nie poparł inicjatywy UE w sprawie wydania niskooprocentowanych, długoterminowych pożyczek dla państw członkowskich przeznaczonych na zakupy obronne, kiedy została ona zatwierdzona w maju, ale zmienił swoje stanowisko latem ubiegłego roku, kiedy zdał sobie sprawę z bogactwa oferowanego wsparcia. Węgry złożyły wniosek o pożyczki o wartości 17,4 mld euro, ale ostatecznie przyznano im 16,2 mld euro we wrześniu, co stanowi trzeci najwyższy udział w funduszu SAFE. Rząd liczył, że pierwsza transza – około 2 mld euro – przybędzie przed wyborami 12 kwietnia i pomoże ustabilizować budżet. Minister gospodarki Marton Nagy sugerował, że pożyczka SAFE będzie traktowana jako tania kredyt i zaoszczędzi węgierskiemu budżetowi około 125 mld forintów rocznie. Węgry mają najwyższy wskaźnik obsługi długu w UE, wynoszący 5% PKB. Jednak mechanizm warunkowej zgodności z prawem UE, obowiązujący od stycznia 2021 roku, który pozwala Brukseli zawiesić lub zmniejszyć środki dla państw członkowskich, jeśli naruszenia zasad państwa prawnego zagrażają budżetowi UE, zakłócił plany Węgier. Mimo że Kaja Kallas, Wysoka Przedstawicielka UE ds. Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa, powiedziała, że mechanizm warunkowy nie będzie dotyczył funduszy SAFE i kwot pożyczek będą bazować wyłącznie na krajowych planach wydatków na obronność przekazywanych do Komisji UE, to od tego czasu nastąpiła wyraźna zmiana w myśleniu. W styczniu Komisarz ds. Budżetu UE Piotr Serafin ogłosił, że fundusz SAFE faktycznie będzie podlegał mechanizmowi warunkowej zgodności. Węgry nie opublikowały swojego programu obronnego, co podsyciło spekulacje na temat alokacji funduszy i wzmocniło wrażenie braku przejrzystości. W przeciwieństwie do tego, plany obronne z Estonii, Finlandii, Grecji, Włoch, Łotwy, Litwy, Polski i Słowacji zostały zatwierdzone 26 stycznia. Pomimo tego Gergely Gulyás, szef Kancelarii Premiera, pozostaje optymistyczny co do możliwości podjęcia decyzji w tym tygodniu. Nawet jeśli tak się stanie, rząd nadal musiałby podpisać umowę z Komisją UE w celu zapewnienia początkowej wpłaty zaliczki w wysokości 15%, a Parlament Europejski musiałby zatwierdzić wspólną pożyczkę UE większością dwóch trzecich głosów.