Strona główna Aktualności Pochodnia czasowa kredytu studenckiego: Charlotte ma zadłużenie w wysokości 75 tysięcy, zaczynając...

Pochodnia czasowa kredytu studenckiego: Charlotte ma zadłużenie w wysokości 75 tysięcy, zaczynając od 60 tysięcy.

22
0

Wtedy wydawało się to dobrym pomysłem, ale moja decyzja o zrobieniu tego, co 'właściwe’ i pójściu na studia sprawiła, że dług jest teraz większy, niż kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić.

Mam szczęście, że mam pracę na pełny etat. Mam tylko 24 lata i jeszcze dziesięciolecia pracy przede mną. Robię wszystko, aby spłacać swoje pożyczki studenckie miesiąc po miesiącu.

Jednakże prawdą jest, że czeka mnie praca na całe życie, a prawdopodobnie nigdy nie spłacę tego, co mam do spłacenia – niemal niepojętą kwotę 75 600 funtów.

Co miesiąc Student Loans Company rządu zabiera 9 procent mojej pensji, zanim ją dostanę. Jednak, ponieważ moje zadłużenie rośnie o 13 procent rocznie – znacznie więcej niż 3,75 procentowa stopa bazowa Banku Anglii – łączna suma nigdy nie zmniejsza się.

Wprost przeciwnie, mój dług rośnie z tygodnia na tydzień, utrudniając codzienne wydatki i rzucając stały cień na jakiekolwiek przyszłe plany.

Nie jestem sam, oczywiście. Większość moich znajomych ma ten sam problem, nawet jeśli moje długi są nadzwyczajnie poważne. Szacuje się, że obecnie przeciętny student pożycza 44 690 funtów na trzy lata studiów, suma ta będzie jednak nadal rosła, ponieważ opłaty odsetkowe dodane przewyższają naszą zdolność do spłaty.

Tak wysokie opłaty sprawiły, że szanowany Instytut Badań nad Finansami (IFS) odkrył, że dzisiejszych absolwentów muszą zarabiać co najmniej 66 000 funtów, zanim mogą spodziewać się zmniejszenia swojego długu. Wtedy ich miesięczne raty zaczynają przewyższać codzienny odsetek.

Co więcej, coraz bardziej oczywiste staje się, że brytyjski system kredytów studenckich wymyka się spod kontroli i stanowi problem dla całej gospodarki.

Wysoce szkodliwy, ale całkowicie niewykonalny system obciąża Skarb Państwa ogromnymi i w dużej mierze nieuznawanymi kosztami, które obecnie sięgają miliardów.

Na przykład w ubiegłym roku rząd wydał 15 miliardów funtów na finansowanie pożyczek studenckich, a otrzymał tylko 5 miliardów funtów z powrotem.

W 2012 roku zaległe długi studenckie wynosiły 40 miliardów funtów – dzisiaj ta liczba wzrosła prawie siedmiokrotnie do niewiarygodnych 267 miliardów funtów.

Jedynie nieco ponad połowa dzisiejszych absolwentów, 56 procent, przypuszcza się, że spłaci swoje długi w całości. Niemniej jednak rząd planuje nadal pożyczać około 21 miliardów funtów rocznie 1,5 milionom studentów. Nawet te pożyczki, które są spłacane w całości, zdają się być stratą dla Skarbu Państwa – przynajmniej na razie. Instytut Badań nad Finansami stwierdził, że obecne koszty pożyczek rządowych są tak wysokie, że koszt wydawania pożyczek nie jest pokryty przez wpłaty odsetek od absolwentów.

Według IFS, ta szczególna dziura finansowa w końcu może sięgnąć 10 miliardów funtów, koszt ten nie pojawia się w oficjalnych obliczeniach Skarbu Państwa.

Istnieją również obawy co do wpływu pożyczek studenckich na rynek pracy. Ponieważ spłaty następują dopiero wtedy, gdy absolwent zaczyna zarabiać powyżej określonych progów – w moim przypadku było to nieco ponad 28 000 funtów rocznie – istnieje wyraźna zachęta dla absolwentów do zarabiania mniej, odrzucania podwyżek płac lub nawet niepracowania w ogóle.

I ta zachęta właśnie stała się nieco silniejsza – nowe przepisy oznaczają, że studenci, którzy zapisały się na studia wyższe po 2024 roku, będą musieli zacząć spłacać pożyczki, gdy zarobią zaledwie 25 000 funtów rocznie, kwotę poniżej rocznego minimalnego wynagrodzenia.

Przy indywidualnych długach umorzonych po 30 latach, to przynosi trudności finansowe dla podatników. Dopiero teraz zaczyna być zrozumiała prawdziwa powaga sytuacji.

Jak wynika z ostatniego raportu think-tanku Forum Ekonomicznego Światowego, studenci stają się 'ciężarem finansowym z konsekwencjami nie tylko dla indywidualnych wierzycieli, ale również dla całych gospodarek’.

John O’Connell, dyrektor generalny Aliansu Płatników Podatków, jest zdecydowany: 'Wskaźnik wzrostu książek z pożyczkami studenckimi rośnie jak bomba zegarowa dla finansów publicznych, a miliardy mają zostać umorzone’.

Nie ma w tym niczego zaskakującego. Ten rozwijający się w zwolnionym tempie katastrofalny problem rozwijał się na oczach wszystkich od ponad 30 lat.

Zaczęło się to w 1992 roku, gdy John Major był premierem i minister edukacji (późniejszy Kanclerz) Kenneth Clarke zachęcił politechniki – które specjalizowały się w kursach zawodowych i przemysłowych – do nazwania siebie 'uniwersytetami’.

W tym samym czasie rząd Majora ogłosił znaczną ekspansję liczby studentów i oświadczył, że odsetek osób kończących szkołę, przechodzących na studia wyższe, wzrośnie z jednej piątej do jednej trzeciej. Po wyborze Tony’ego Blaira w 1997 r. pojawił się bardziej ambitny cel.

Blair obiecał, że 50 procent wszystkich absolwentów szkół pójdzie na studia, ale zarządził, że studenci będą płacić czesne, aby pokryć koszty. Udostępniono im niskooprocentowane pożyczki studenckie, aby pomóc im w pokryciu tych opłat. To, co było bezpłatne, nagle miało swoją cenę.

Kolejny cios nastąpił w 2012 roku, gdy rząd Davida Camerona potroił czesne do 9 000 funtów rocznie, co było radykalną zmianą w dostępności.

Dla absolwentów takich jak ja, pojawia się podwójny cios. Po pierwsze, miesięczna opłata odsetkowa w wysokości 9 procent pensji.

Następnie dochodzi odsetek od całkowitego długu, który wzrasta o 3 procent ponad bieżący wskaźnik inflacji obliczany według RPI (Indeks Cen Detalicznych).

RPI utrzymuje się na znacznie wyższym poziomie niż alternatywny Indeks Cen Konsumenckich (CPI), którego większość oficjalnych obliczeń używa do obecnych obliczeń.

Jeśli moje wynagrodzenie osiągnie 51 000 funtów, obciążenie odsetkami skoczy do 6 procent plus RPI.

Dziś, pomimo relatywnie skromnego wynagrodzenia, moje raty spłaty studenckiej oznaczają, że płacę podatek w wysokości 29 procent – w czasie, gdy powinienem inwestować w przyszłość. Dla mnie przynajmniej, to ekonomia z domu wariatów. Jak ktoś na tym zyskuje?

Jak wyjaśnia Andy Westwood, profesor polityki publicznej na Uniwersytecie w Manchesterze – obecny system pożyczek został opracowany w czasach, gdy perspektywy indywidualnych dochodów i wzrostu gospodarczego były wyjątkowo obiecujące. 'Patrząc wstecz, wiemy, że był to okres okropny dla wzrostu i dochodów’ – mówi.

’Tymczasem inflacja i koszty życia zwiększyły się. Otoczenie gospodarcze rzeczywiście utrudnia sposób, w jaki system miał działać.’ To także 'utrudnia’ nam, takim jak ja, którzy naprawdę zmagają się z długiem.

Libby Morell, księgowa z Londynu, mówi mi, że przekazuje 222 funty na spłatę swojego kredytu każdego miesiąca, a pomimo tego, łączna suma, którą jest winna, zwiększyła się o 12 000 funtów w ciągu pięciu lat od opuszczenia uniwersytetu.

Niestety, pielęgniarka szpitalna Elena Turpin, 24 lata, ma pożyczkę studencką z saldem ponad 70 000 funtów. 'Nie sądzę, żebym kiedykolwiek spłaciła mojego kredytu’ – mówi.

’Czuję się nieco oszukana, płacąc ogromne długi, gdy wykonuję tak ważną pracę jak pielęgniarka. Kiedyś studiowanie pielęgniarstwa było darmowe’.

Powiedziała mi, że nie miała innego wyboru, niż wziąć pożyczkę, nawet pomimo tego, że mieszkała w domu podczas nauki. Ukończenie 2000 godzin nieodpłatnej pracy, aby uzyskać dyplom pielęgniarski, sprawiło, że Elena była bardzo osłabiona finansowo. Dziś płaci około 60 funtów miesięcznie na spłatę długu, który zwiększa się z miesiąca na miesiąc.

Przyjemność sprawiało mi studiowanie literatury angielskiej, ale ja również czuję się oszukany.

Rozpocząłem studia na Uniwersytecie Durham w 2019 roku, krótko przed wybuchem Covid. Mój pobyt tam został zakłócony zarówno przez blokady, jak i miesiące strajków płacowych przez wykładowców. Straciłem znaczną część nauki bezpośredniej, a mimo to musiałem zapłacić pełne opłaty za czesne – i nadal to robię.

Z tak znaczną przerwą w czasie mojego studiów licencjackich, zdecydowałem się na studia magisterskie z literatury angielskiej na Uniwersytecie w Bristolu. Cieszę się, że to zrobiłem, pomijając surową rzeczywistość 12 000 funtów pożyczki z stopą procentową jeszcze wyższą niż ta nałożona na moje studia pierwszego stopnia – RPI plus 6,2 procent. W ciągu 30 lat spłaty, mogę łatwo skończyć płacąc ponad dwukrotność kwoty, którą pierwotnie pożyczyłem.

Prawdopodobnie moje studia na uniwersytetach pomogły mi dostać pracę w dziennikarstwie, ale nie jest to bynajmniej zgodne z rzeczywistością dla innych.

Nowe dane opublikowane w tym tygodniu ujawniły, że 700 000 absolwentów jest bez pracy i pobiera zasiłki chorobowe. Bezrobocie ogólne zbliża się do pięcioletniego szczytu 5,1 procent.

Równocześnie coraz więcej uniwersytetów zaczęło oferować tzw. Mickey Mouse degrees, z nikłymi perspektywami na rynku pracy.

Czy trzy lata nauki semiotyki jogi naprawdę są warte bólu związanego z 50 000 funtowym długiem?

Trudno nie widzieć w tym pewnego niesprawiedliwości pokoleniowej. Dlaczego osoby dwudziesto- i trzydziestoletnie powinny ponosić ciężar stworzony przez starszych polityków, którzy uczęszczali na studia za darmo?

I dlaczego rząd nadal karze ambitnych, młodych ludzi niemożliwym do spłaty długiem, gdy tak wielu młodych ludzi jest biernych ekonomicznie?

Czuję, że moja przyszłość finansowa została zaszkodzona.

Idea oszczędzania, aby dostać się na rynk nieruchomości, na przykład, jest praktycznie fantazją, gdy tak duża część mojego wynagrodzenia znika na raty i zaledwie na przeżycie w coraz droższym świecie.

Zdumiewające jest, gdyż gdy porównuję swoją sytuację do znajomych, którzy od razu poszli do pracy i teraz prosperują.

Zarabiamy podobne pieniądze, ale, uwolnieni od długów, ich wynagrodzenie netto jest znacznie wyższe.

<p