Pierwsze w historii rozmowy w formacie Ukraina-Rosja-USA odbyły się w Abu Zabi w piątek i sobotę – nadzwyczajne wydarzenie, które wymaga dokładnej analizy. Teraz, gdy minął dzień i wszyscy chcieli się wypowiedzieć, możemy ocenić, co zostało uzgodnione, a co nie.
Są pozytywy, ale są też oczywiste negatywy. Sam format jest interesujący. Bardzo dobrze, że Rosjanie zasiadają z nami przy jednym stole pod mediacją Stanów Zjednoczonych.
Jednak negatywem jest brak Europejczyków. Szczególnie podczas administracji Trumpa Ukrainie jest niezwykle trudno bronić swojej pozycji bez Europejczyków. Jest to szczególnie niepokojące, biorąc pod uwagę, że Amerykanie się spieszą – Donald Trump i jego partia stoją przed rokiem wyborczym i są bardziej skłonni naciskać na Ukrainę niż na Rosję.
W kolejnych rundach Ukraina musi nalegać na udział Europejczyków. Z kolei Europejczycy muszą wreszcie zdecydować, kto ich reprezentuje. Była już informacja o przygotowaniu decyzji o mianowaniu specjalnego przedstawiciela, ale ta decyzja musi być wdrożona. Potrzebna jest silna postać z doświadczeniem negocjacyjnym, która zasiądzie także przy stole negocjacyjnym. Wtedy Ukraina miałaby mniejsze szanse na naciskanie z dwóch stron.
Grupy robocze sygnalizują praktyczne nastawienie
Negocjacje trwały dwa dni w dwóch grupach roboczych – politycznej i wojskowej. To pozytywne. Demonstruje to, że Rosjanie przynajmniej myślą o zakończeniu wojny za pomocą środków pokojowych, i pokazali gotowość do prac praktycznie zorientowanych.
Jasne, nadal nie są gotowi na żadne kompromisy, ale ta pierwsza runda, w której praca skoncentrowana była na kwestiach praktycznych w grupie politycznej i grupie wojskowej, jest ważna.
Grupa polityczna omawiała, jaki plan pokojowy należy przyjąć, kwestię uzgodnienia 20 punktów, kwestie terytorialne i gwarancje bezpieczeństwa. Grupa wojskowa zajmowała się m.in. monitorowaniem, zawieszeniem broni i kwestiami energetycznymi.
Jednocześnie niepokojące jest to, że nie podpisano protokołu negocjacyjnego, a nie odbyło się wspólne wystąpienie prasowe. Strony zgodziły się wyłącznie na jedno: będą kontynuować negocjacje. Mianowicie, zapowiedziano kolejną rundę rozmów na 1 lutego.
Rosja odmawia zawieszenia broni w energetyce w okrutnej zimie
Najbardziej nieprzyjemne dla nas jest to, że Rosjanie nie zgodzili się nawet na zawieszenie broni w sektorze energetycznym. Jest to bardzo poważny negatyw w sytuacji, gdy doświadczamy surowej zimy. Starają się zniszczyć nasz sektor energetyczny. To bardzo źle.
Istnieje powód do ostrożnego optymizmu na drugiej rundzie – być może będzie jakaś wizja zawieszenia broni w energetyce, który obecnie desperacko potrzebujemy.
Może być konieczne zrezygnowanie z ataków na rosyjski kompleks rafineryjny ropy naftowej lub cienie tankowców floty, ale przynajmniej przeżylibyśmy zimę, ponieważ sytuacja jest obecnie dość krytyczna.
Zmiana zespołu Rosji: Zawodowcy zastępują politycznych gawędziarzy
Rosjanie zmienili swój zespół negocjacyjny. Medinskij i poseł Słucki – ludzie, których Putin wysłał, by formułowali ultimatka – nie byli już tam. Zamiast nich byli technokraci z Ministerstwa Obrony, służb specjalnych i MSZ Rosji.
Ich nazwiska są nieznane, ale sam fakt zmiany zespołu negocjacyjnego i wysłania profesjonalistów zamiast nominowanych politycznie jest interesującym sygnałem. Oznacza to, że istnieje szansa, iż coś faktycznie można uzgodnić.
Delegacja Ukrainy: mocne strony i braki
Było to dość zaskakujące, że w ukraińskiej delegacji było niewielu dyplomatów i przedstawicieli z ministerstw, które powinny prowadzić kierunki związane z odbudową i monitorowaniem.
Ale obecność Kysłyckiego [Pierwszego Zastępcy Szefa Kancelarii Prezydenta] jako jednego z najlepszych dyplomatów, obecność Budanowa [Szefa Kancelarii Prezydenta, byłego Szefa Wywiadu Obronnego] i Arachamii [Szefa frakcji parlamentarnej Sługa Narodu] – to jest pozytywne. Delegacja składa się z ludzi, którzy wiedzą, o czym mówią i mają carte blanche od Prezydenta Zelenskiego.
Obecność Arachamii jest również istotna, ponieważ rozumie nastroje polityczne w kraju i w Radzie Najwyższej. Prawdopodobnie miał okazję wyraźnie przekazać zarówno Amerykanom, jak i Rosjanom, co może być akceptowane w polityce i społeczeństwie ukraińskim.
Ostrożna nadzieja, ale brak przełomów
Tak więc odbyły się rozmowy. Nie ma przełomów, ale nadzieja wciąż istnieje, że zostaną znalezione przynajmniej jakieś rozwiązania. Strony komentują bardzo ostrożnie to, co się wydarzyło. Nikt nie wydaje się chcieć sprowokować zerwania formatu, który dopiero co się narodził.
Czekamy na 1 lutego z pewną nadzieją, nie popadając w rozpacz. Wszystko będzie nadal zależało od Sił Zbrojnych Ukrainy i naszych europejskich partnerów. Wierzymy w Ukrainę i w jej zwycięstwo.
Najlepszym wyjściem z tej wojny jest zwycięstwo Ukrainy, a wszystkie wysiłki i zasoby muszą być w to zainwestowane. Ponadto musimy współpracować z naszymi partnerami, aby zwiększyli ilość udzielanej pomocy.







