Halyna Yanchenko, poseł, przewodnicząca tymczasowej ad hoc Komisji Rady Najwyższej ds. Ochrony Praw Inwestorów
Rosja nie może pokonać Ukrainy na polu bitwy, dlatego tego zimy postanowiła zaatakować życie cywilne. Masywne uderzenia w infrastrukturę energetyczną w najzimniejszym okresie roku były zaplanowane z wyprzedzeniem i skutecznie zamieniły życie milionów Ukraińców w codzienne przetrwanie — często bez prądu, ogrzewania czy wody.
Świat wiele mówi o wojnie, ale czy rzeczywiście rozumie warunki, w jakich obecnie żyją Ukraińcy? Czy zdaje sobie sprawę, że ataki na infrastrukturę energetyczną nie dotyczą celów militarnych, ale nacisku na cywilów — o zimnie używanym jako narzędziu przymusu?
W tym tygodniu miałam okazję przemówić do społeczności katolickiej Europy. Mówiłam na zaproszenie Luksemburskiej Szkoły Religii i Społeczeństwa oraz Centesimus Annus Pro Pontifice Foundation — międzynarodowej fundacji Watykanu, łączącej wiodące postacie z obszaru katolickiej społeczności.
Poniżej publikuję pełny tekst mojego wystąpienia, ponieważ, jak pokazała dyskusja po konferencji, dla wielu w Europie rzeczywiste warunki życia Ukraińców tej zimy były autentycznym objawieniem.
„Drodzy koledzy,
Dziękuję bardzo za zaproszenie. To dla mnie wielki zaszczyt móc mówić tutaj o Ukrainie — w przestrzeni, w której pokój postrzegany jest nie tylko jako proces polityczny, ale jako kwestia moralna.
Chciałabym przedstawić kontekst życia na Ukrainie dziś. Zaczynam od bardzo prostych rzeczy. Od tej zimy.
Dzisiaj temperatura w moim biurze wynosi 5 stopni Celsjusza.
W domu ostatnio prąd był włączony o godzinie 3 rano, a może powrócić dopiero po godzinie 21 — jeśli w ogóle. Tak teraz funkcjonują nagłe przerwy w dostawie prądu. To jest wynik ataków Rosji. Dzień przed moim wyjazdem tutaj, Kijów ponownie doświadczył masowego ataku na cywilne obiekty energetyczne — systemy zapewniające ludziom światło, ciepło i wodę.
Ukraińcy literalnie zamarzają w swoich domach. Co oznacza być bez prądu, gdy na zewnątrz jest minus 15 stopni? Po każdym rosyjskim ataku prąd znika — i razem z nim ogrzewanie i woda. Winda przestaje działać. Temperatura w mieszkaniach powoli spada. Budynki zamieniają się w lodówki.
Bez prądu nie ma możliwości gotowania ciepłego jedzenia czy nawet przygotowania herbaty, by się ogrzać.
Kto cierpi najbardziej?
Osoby starsze. Rodziny z małymi dziećmi. Osoby niepełnosprawne. Pacjenci leżący w łóżku.
Dzisiejsza strategia Putina jest prosta i cyniczna — zamrozić miliony Ukraińców. Złamać ludzi poprzez zimno. Zmusić ich do akceptacji „pokoju” za wszelką cenę.
Świat może przywyknąć do wojny na Ukrainie. Ale w tym roku Rosja wyraźnie skoncentrowała swoją agresję na cywilach. 2025 rok był najtrudniejszym rokiem dla populacji cywilnej. Przez cały rok było tylko cztery noce, kiedy Rosja nie atakowała Ukrainy dronami.
Zgodnie z obserwacjami Misji Monitorowania ONZ, w 2025 roku co najmniej 2 514 cywilów zginęło, a 12 142 zostało rannych — o 31% więcej niż w 2024 roku.
Te osoby nie są statystykami. To nasi rodzice, dzieci, sąsiedzi, bracia i siostry.
Nie zginęli na polu bitwy. Umarli w osiedlach mieszkalnych, w zniszczonych szpitalach, w atakach na infrastrukturę, która utrzymuje ludzi przy życiu.
To celowe niszczenie warunków niezbędnych dla życia ludzkiego. To wojna przeciwko cywilom.
Przechodząc od opisu bólu do tego, co możemy zrobić razem, aby powstrzymać tę tragedię. Sytuacja na Ukrainie to już katastrofa humanitarna, której moralnie i duchowo nie można lekceważyć.
Co dziś proszę liderów świata katolickiego?
Po pierwsze. Publicznie potępić te ukierunkowane ataki na cywilów i infrastrukturę cywilną. Takie działania są niezgodne z wartościami chrześcijańskimi i z godnością człowieka.
Mówimy o ludziach, którzy cierpią, zamarzają i umierają z zimna i głodu. Ten poziom okrucieństwa to nie wojna pomiędzy armiami — to egzekucja życia cywilnego.
Po drugie. Jasno oświadczyć, że pokój nie może zostać osiągnięty poprzez przymus, strach ani nacisk na cywili.
Agresor może zatrzymać tę wojnę w dowolnym momencie — ale nie wybiera tego. To nie kwestia logiki militarnej. To kwestia wartości.
Po trzecie. Możecie pomóc w praktyczny sposób poprzez szybką dostawę sprzętu ratującego życie:
– mocne generatory dla szpitali, domów opieki dla osób starszych i placówek dla dzieci;
– grzejniki i systemy ogrzewania, które pomagają ludziom przeżyć noc;
– panele słoneczne, baterie oraz przenośne stacje energetyczne, które mogą działać niezależnie przez kilka dni.
Organizacje, fundacje i darczyńcy z wizją, gotowe projekty lub logistyką znajdą wsparcie i wdzięczność na Ukrainie. Jestem gotowa zainicjować i zorganizować spotkania robocze w Brukseli, Kijowie lub gdziekolwiek indziej — wspólnie z przedstawicielami rządu Ukrainy i darczyńcami — aby skoordynować dostawę kluczowego sprzętu.
Po czwarte. Chciałabym również skorzystać z tej okazji, aby publicznie zwrócić się do Wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Pani Gelsominy Vigliotti.
Dzisiaj sprzęt energetyczny dla Ukrainy to nie tylko kwestia przyszłej odbudowy. To sprawa ratowania życia cywilnego tej zimy.
Chciałabym zaproponować poszerzenie istniejących narzędzi EBI lub stworzenie specjalnego programu przyspieszonej dostawy sprzętu energetycznego dla szpitali, placówek społecznych i obiektów grzewczych na Ukrainie.
Byłoby to bardzo konkretny i aktualny wkład Europy w ochronę godności ludzkiej.
Na zakończenie chcę powiedzieć, że szukamy pokoju nie z powodu słabości. Ukraińcy nie są słabi — udowodniliśmy to. Szukamy pokoju dlatego, że ludzkie życie ma bezwarunkową wartość. Przez cztery lata Rosja odbierała życie Ukraińcom, nie stojąc przed realną odpowiedzialnością.
Dlatego dzisiaj proszę nie o współczucie, ale o decyzje — publiczne stanowiska, konkretne programy i szybką akcję. Ukraina jest gotowa do współpracy z każdym, kto jest gotów działać.”



