Strona główna Aktualności Nowozelandzcy ratownicy przeszukują gruz w poszukiwaniu ocalałych po osuwisku na kempingu |...

Nowozelandzcy ratownicy przeszukują gruz w poszukiwaniu ocalałych po osuwisku na kempingu | CBC News

14
0
Słuchaj tego artykułu

Przewidywany czas: 3 minuty

Pracownicy ratownicy przeszukiwali gruzy w czwartek na polu namiotowym w Nowej Zelandii, szukając zaginionych, w tym dzieci, po osuwisku spowodowanym ulewami, które zerwały linki zasilające dla tysięcy ludzi i spowodowały rozległe zniszczenia.

Domostwa zostały ewakuowane, a drogi zamknięte, gdy deszcz padał prawie na całym wschodnim wybrzeżu Wyspy Północnej, podczas gdy policja szacuje liczbę zaginionych na pojedyncze cyfry po środowym osunięciu ziemi w miejscu turystycznym Mount Maunganui.

Ratownicy użyją sprzętu do prac ziemnych, aby usunąć warstwy gruzu, gdy będą pracować przez całą noc, aby odnaleźć zaginionych, jak wynika ze oświadczenia służb ratunkowych.

„To jest złożone i wysokie ryzyko środowisko” – dodał Megan Stiffler, oficjalny przedstawiciel straży pożarnej i ratownictwa. „Ekipy będą działać całą noc, aż poszukiwania zostaną zakończone.”

<p"Liczba zaginionych jest w "pojedynczych cyfrach," powiedział na konferencji prasowej nadinspektor policji Tim Anderson, dodając: "Istnieje możliwość, że znajdziemy kogoś żywego."

Kanadyjczyk opisuje osunięcie

Jeden z świadków, Kanadyjczyk Dion Siluch, miał masaż w pobliskich basenach termalnych Mount Hot Pools, gdy doszło do osunięcia ziemi.

„Całe pomieszczenie zaczęło się trząść gwałtownie… było to jak pociąg towarowy przejeżdżający tuż obok ciebie” – powiedział Siluch agencji Reuters.

„Spoglądając przez okno, zobaczyliśmy przyczepę kempingową w basenie termalnym.”

Siluch, który przebywał na polu namiotowym, powiedział, że ewakuował się z żoną i dwiema córkami, gdy służby ratownicze zaczęły pracę nad odnalezieniem zaginionych osób.

„Nie słychać było żadnych głosów w gruzie od czasu, gdy obawy o dalsze ruchy gruntu skłoniły pierwszych reagujących do wycofania się, mimo wykrycia oznak życia” – powiedział dowódca straży pożarnej i ratowniczej William Pike.