Strona główna Aktualności Farage przytulił się do Trumpa. Wątpię, żeby stanął do zmierzenia z tyrannami.

Farage przytulił się do Trumpa. Wątpię, żeby stanął do zmierzenia z tyrannami.

20
0

Czy Donald Trump mógł właśnie wpłynąć na wynik następnych wyborów parlamentarnych? Jego idiotyczne zagrożenie rozpoczęcia wojny handlowej przeciwko Wielkiej Brytanii i jej europejskim sojusznikom, chyba że pozwoli mu zdobyć chciwe ręce Grenlandii, może właśnie to osiągnąć.

Sir Keir Starmer jest jasnym jednym z wielu ofiar, ponieważ pochylił się przed Trumpem w najbardziej żenujący sposób, mimo że jest oczywiste, że nie zgadza się z prezydentem USA w prawie wszystkim.

Trump proponuje ukaranie Wielkiej Brytanii, podobnie jak UE, z srogimi nowymi cłami skierowanymi przeciwko krajowi, który jest domniemanym najbliższym sojusznikiem Ameryki. To prawdopodobnie najbardziej szokujący antybrytyjski akt Waszyngtonu od kryzysu sueskiego w 1956 roku, gdy USA dołączyło do Związku Radzieckiego, aby zagłosować przeciwko nam w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Perspektywa zdobycia Grenlandii przez Trumpa jest zbyt duża nawet dla Starmera. Po raz pierwszy zdobył odwagę, by podnieść drżący głos krytyki wobec swojego dominantnego amerykańskiego mistrza. Prawdopodobnie nie zrobi to wielkiej różnicy.

Nasz słaby premier może jeszcze bardziej spaść w opinii publicznej, gdy stanie się jasne, że całe to żałosne służalcze zachowanie nie doprowadziło go absolutnie nigdzie.

Ale jest prawdopodobnie już skazany. Trump może po prostu przyspieszyć jego nieuchronne upadek.

Jest jeszcze jednym przywódcą politycznym, którego los może być bardziej zdecydowanie kształtowany tym, co zrobił Trump. Mam na myśli Nigela Farage’a.

Musiał jak najbardziej się oddalić od coraz bardziej skandalicznego mieszkańca Białego Domu. Ale czy to już nie za późno?

Lider Reform UK podziwia i lubi Trumpa. Uważa go za przyjaciela, który wspierał kręconowłosego indywidualistę, gdy prawnicy i sędziowie Partii Demokratycznej próbowali go obalić po zakończeniu jego pierwszej kadencji.

Z punktu widzenia Farage’a, ta relacja oznacza o wiele więcej niż bycie blisko najpotężniejszego człowieka na świecie. Ci dwaj mężczyźni myślą podobnie o tak wielu sprawach. W odróżnieniu od wielu innych osób, Farage dostrzega zalety charakteru Trumpa.

Dlatego nie będzie łatwo dla niego wyrzeczenia się Trumpa, nawet jeśli chciałby. Oczywiście, odwrotnie może nie być prawdą. Na konferencji prasowej w zeszłym tygodniu dziennikarz zapytał lidera Reformy, czy jest prawdą, że Prezydent 'całkowicie stracił w niego zaufanie’, jak sugerują niektóre media.

Farage był nieco zaskoczony pytaniem. Odpowiedział, że widział swojego starego przyjaciela w październiku zeszłego roku oraz ponownie w listopadzie. Trump był ’ zawsze niewiarygodnie wspierający’ względem niego. Oczywiście, nie 'zawsze mieli takie same zdanie we wszystkim’.

Przywódca Reformy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co przydarzyło się Konserwatystom w Kanadzie na ubiegłorocznych wyborach federalnych. Partia Pierre’a Poilievre, która była daleko przed konkurencją w sondażach, zapadła się na wąską przegraną po tym, jak wielu wyborców uznało, że stał się zbyt bliski Trumpowi.

Prezydent praktycznie groził aneksją Kanady, domniemanie bliskiego sojusznika USA. Dotąd nie był tak agresywny wobec tego kraju. Ale wątpię, czy patriotyczni wyborcy Reformy przyjmą z zadowoleniem najnowsze antybrytyjskie ogłoszenie od bombastycznego amerykańskiego przyjaciela Farage’a.

Zwolennicy Reformy z pewnością są częściowo definiowani przez miłość do swojego kraju i poczucie, że nie chcą być dyktowani, a tym bardziej grożeni przez przytłaczające obce mocarstwa. To dlatego większość z nich zagłosowała za Brexitem.

Wielu z nich jest zapewne instynktownie blisko związani z Amerykanami, ale ta lojalność rozpadła by się, gdyby prezydent USA, pomimo swoich pochwał dla rodziny królewskiej, był coraz bardziej wrogi wobec Wielkiej Brytanii.

W skrócie, Nigel Farage ma problem. Nie może wymazać wygłoszonych w przeszłości sentymentów pro-Trumpowskich, a wszelkie próby zerwania z przyjacielem w przyszłości mogą nie przekonywać.

Ma także inne trudności, z których Labour i Konserwatyści już korzystają, wynikające z jego dawnej entuzjazmu wobec Władimira Putina. Często jest to przesadzone, ale w zarzutach jest wystarczająco dużo prawdy, by zaszkodzić przywódcy Reformy.

Putin is the leader that Farage admires most and Trump has gone even further in praising the Russian leader

Putin is the leader that Farage admires most and Trump has gone even further in praising the Russian leader

Farage wielokrotnie twierdził, że przewidział wojnę między Rosją a Ukrainą w 2014 roku. Czy dokładnie takie przewidywanie zostało podważone, ale oskarżył Unię Europejską o prowokowanie 'rosyjskiego niedźwiedzia’, a także o 'krew na rękach’ za rzekome zachęcanie antyrosyjskich rebeliantów na Ukrainie.

Rok później powiedział w wywiadzie, że podziwia Putina bardziej niż jakiegokolwiek innego przywódcę światowego, chociaż dodał, że nie 'popiera go politycznie’. Niemniej jednak to było nieostrożne stwierdzenie. Trump oczywiście poszedł o wiele dalej w pochwalaniu rosyjskiego autokraty.

Nie możemy też zapomnieć o Nathanie Gillu, europarlamencie z UKIP Nigela Farage’a, który później został liderem Reform UK w Walii. W zeszłym wrześniu został skazany na dziesięć i pół roku więzienia za przyjęcie do 40 000 funtów łapówek w celu propagowania pro-Putinowskiej propagandy.

Powiedzmy po prostu, że Nigel Farage narażony jest na zarzut bycia zbyt przychylnym dla Rosji w przeszłości, podczas gdy nie ma wątpliwości, że ciepło wspierał amerykańskiego prezydenta, który radośnie szkodzi brytyjskim interesom.

Jestem pewien, że rozumie zagrożenia swojej pozycji, dlatego Reforma szybko potępiła plan Trumpa dotyczący stosowania ceł. Szef polityki Zia Yusuf powiedział wczoraj, że partia jest 'poważnie zaniepokojona tym’. Dodał, że 'większe cła na ten kraj sprawią, że jeszcze trudniej będzie dla brytyjskich producentów, jeszcze trudniej dla brytyjskich pracowników’.

Czy wyborcy dadzą się przekonać, że Wielka Brytania rządzona przez Nigela Farage’a stanęłaby w obronie przed Władimirem Putinem i uniknęłaby bycia psimakiem niepewnego amerykańskiego prezydenta?

Może mieć klauzulę ucieczki, ponieważ Trump odejdzie do czasu następnych brytyjskich wyborów parlamentarnych. Ale co jeśli jego następca będzie równie zły?

Farage słusznie mówi, że Wielka Brytania musi wydać więcej na obronę. Ale nie sądzę, aby już przekonał elektorat, że rząd Reformy prowadziłby stanowczą i niezależną politykę zagraniczną. Przynosi ze sobą wiele bagażu.

Coraz bardziej rozumna Kemi Badenoch może być bardziej uznawana. W wywiadzie z wczorajszej niedzielnej edycji Sunday Telegraph powiedziała, że Wielka Brytania nie będzie 'kundlem’ dla Donalda Trumpa podczas rządów Partii Konserwatywnej.

Jeśli nie wydamy więcej na budowę naszych obronności, będziemy uważani za słabych na arenie międzynarodowej.

Lider Konserwatystów dodał: 'Reforma prezentuje się jako buntownicza i antystemowa, a mimo to nie wykazuje poważnego zainteresowania bezpieczeństwem narodowym’.

Na przykład wskazała, że w swoim samolubnym przemówieniu w zeszłym tygodniu usprawiedliwiającym swoje przejście do Reformy, Robert Jenrick nie wspomniał nic o sprawach zagranicznych.

Niewątpliwie, następne wybory nie zostaną wygrane ani przegrane tylko na geopolityce.

Jednak w coraz bardziej niestabilnym świecie, gdzie Stany Zjednoczone wydają się być niemal tak samo wrogiem, jak sojusznikiem, te kwestie mają większe znaczenie niż kiedykolwiek od najciemniejszych dni zimnej wojny.

Nigel Farage ma przed sobą sporo pracy, jeśli chce przekonać wyborców, że rząd Reformy stanąłby w obronie Wielkiej Brytanii przed Rosją i Chinami, nie dając się przepychać przez Stany Zjednoczone. Lepiej zacząć się wspinać już teraz.