Strona główna Aktualności ’Gdzie jest mój brat?’ Błędna identyfikacja zaginionego otwiera rany z wojny w...

’Gdzie jest mój brat?’ Błędna identyfikacja zaginionego otwiera rany z wojny w Bośni

18
0

Jako antropolog sądowy Ewa Klonowski widziała wiele rodzin stojących przed dylematem, czy zgodzić się na kolejny proces identyfikacji. Kierując się w stronę ossuarium na cmentarzu w mieście Visoko, wspomina swoją pracę w innych kostnicach i ossuariach, a także na miejscach pochówku podczas ekshumacji.

Kostnica w Visoko to chłodne miejsce, które, ze względu na swoje przeznaczenie, wydaje się jeszcze chłodniejsze, zwłaszcza zimą. W witkowanej na biało kostnicy okna są lekko uchylone. Worki z kośćmi leżą na metalowych szarych stolach. W sąsiednim pomieszczeniu, do którego wchodzi się przez ciężkie metalowe drzwi, leżą szczątki na półkach.

Klonowski jest przyzwyczajona do tego środowiska. Mówi, że obecnie około 2000 zwłok leży w kostnicach w całej Bośni, które mają profile DNA, ale nie mają dopasowań do rodzin. Od 1995 do 2003 roku zidentyfikowano około 8000 zwłok za pomocą klasycznej metody – dodaje.

Wspomina sytuację w Kurevo, niedaleko Prijedor, na północny zachód od Bośni, gdzie młody mężczyzna został wyeksmitowany, a jego matka powiedziała, że rozpoznała go po swetrze. Była przekonana, że to sweter, który sama zrobiła na drutach. Jednak po kilku latach, gdy wyniki DNA dotarły, okazało się, że szczątki nie należały do jej syna. Kiedy pojawiła się inna rodzina, druga matka również twierdziła, że rozpoznaje ten sam sweter.

„Obie matki powiedziały, że same robiły ten sweter” – przypomniała Klonowski.

„W Hrastovej Glavie mieliśmy dwie rodziny, które chciały jednego ciała. Ale możemy dać je tylko jednej rodzinie. I tylko DNA może nam powiedzieć z 100-procentową pewnością” – dodała.

Gjuderija mówi, że jest około 6000 klasycznych identyfikacji, w których mogło dojść do pomyłki. Corocznie testuje się 50-100 przypadków nową metodą, aby wiarygodnie określić ich tożsamość.

Identyfikacja klasyczna była zwykłą metodą przed wprowadzeniem analizy DNA, wyjaśnia Samira Krehic, szefowa programu Międzynarodowej Komisji ds. Zaginionych Osób dla Bałkanów Zachodnich, i trwała do początku lat 2000, kiedy ICMP otworzyło własne laboratoria do analizy DNA.

Krehic podkreśliła, że rozwiązanie problemów z nieprawidłową identyfikacją zależy całkowicie od dobrej woli i solidarności rodzin, które zidentyfikowały swoich zaginionych przy użyciu tradycyjnej metody.

„Mogło się zdarzyć, że ciało zostało wyeksmitowane i pobrano próbkę DNA, a DNA dopasowało się do odniesienia krwi, ale rodzina zidentyfikowała kogoś innego – więc występowały scenariusze, w których rozwiązując jedną błędną identyfikację, uzyskano trzy poprawne tożsamości. To system domina” – zauważyła Krehic.

Klonowski wyjaśniła, że nigdy nie jest za późno, ale rodziny mogą odmówić oddania krwi.

„Rodzina może powiedzieć: 'Chodzę na cmentarz, do grobu od lat, od lat, to jest mój syn. Czuję, że to jest mój syn. Wiem w swoim sercu, że to jest mój syn.’ Co wtedy? Co może zrobić osoba, która chce rozwiązać problem?” – powiedziała.

Leckje z Rwandy