WPŁYW NA WĘGRZACH
Partia centrowo-prawicowa opozycji Tisza pod przewodnictwem Petera Magyara, obecnie prowadząca w sondażach nad rządzącą partią Fidesz, stara się wykorzystać tę kwestię. Solidarność z Węgrami mieszkającymi za granicą tradycyjnie ma znaczenie dla wyborców Fideszu, a Magyar wyraźnie dostrzega szansę na zyski przed zaplanowanymi na kwiecień wyborami parlamentarnymi.
Fakt, że Orbán czekał sześć dni przed udzieleniem jakiejkolwiek odpowiedzi na słowackie prawo, stworzył znaczące podatności dla węgierskiego rządu. Orbán „zdradził Węgrów z południowego krańca: nie wypowiada ani słowa, gdy jego kumpel Fico grozi im więzieniem” – napisał Magyar w poście na Facebooku 19 grudnia – jednym z wielu komentarzy na ten temat z jego strony w ciągu ostatniego miesiąca.
Wiec Tiszy w Szegedzie 20 grudnia w prominencji uczestniczka, Viktoria Strompova, jedna z kandydatek do parlamentu z jego partii, sama pochodząca z mniejszości węgierskiej urodzona na Słowacji, wraz z innymi kandydatami pochodzącymi z węgierskich społeczności transgranicznych.
Niemniej jednak niektórzy eksperci kwestionują, jak wiele korzyści Magyar może czerpać z tej kwestii. Filozof i teolog dr István Zalatnay był wiceprezesem Urzędu Rządu ds. Węgierskich Mniejszości Zagranicznych (1992-94); nadal bacznie obserwuje jak problemy mniejszościowe łączą się z polityką wewnętrzną. Jego zdaniem obecna sytuacja „wyraźnie kompromituje Fidesz”, ale wątpi również, czy Magyar może z tego znacząco skorzystać.
„Zdecydowani zwolennicy Fideszu są dość nieugięci” – mówi. Pytanie raczej dotyczy potencjalnego „wpływu na tych o słabszym poziomie przywiązania”.
Jeśli chodzi o Magyara, „korzyścią jest prawdopodobnie to, że ograniczona liczba wahających się wyborców Fideszu pozostanie w domu”, a nie przejdzie do innego ugrupowania.
Partia skrajnej prawicy Mi Hazank może jednak faktycznie skorzystać na tej kwestii. Węgry mają dużą grupę wyborców z wyraźnymi sympatiami skrajnej prawicy, znacznie przekraczających około 5 procent, którzy obecnie popierają partię. Dane różnią się, ale badacze zazwyczaj szacują tę szerszą grupę na kolejne 10-15 procent populacji – zauważając, że w szczytowym okresie lat 2010-tych (wówczas) partia skrajnej prawicy Jobbik osiągnęła 20 procent głosów.
Większość wyborców skrajnej prawicy udzieliła poparcia Fideszowi jako partii z największą praktyczną szansą na zrealizowanie ich preferencji politycznych. Jednak zgodnie z Zalatnayem, w swoich sercach „naprawdę woleliby Mi Hazank”, a są skłonni do skarg, że „prawie nic z tego, co mówi Fidesz, nie jest prawdziwe”.
W godnym uwagi kontraście do Fideszu, Mi Hazank opublikowało stanowcze oświadczenie potępiające nowe słowackie prawo w ciągu 24 godzin od jego uchwalenia przez parlament. Szerszej perspektywie, partia potrafiła nie tylko skorzystać z bliskości Orbána do Fico, ale także z braku komentarza Komisji Europejskiej, wzmacniając tym samym swoją anty-UE agendę.
Potencjał Mi Hazank do wykorzystania kwestii Dekretów Beneša kosztem Fideszu stawia niepokojącą możliwość. Większość analityków spodziewa się, że wybory w kwietniu będą stanowiły wyrównaną rywalizację między Fideszem a Tiszą. Z Mi Hazankiem jako jedyną inną partią notującą poparcie powyżej poziomu 5 procent potrzebnego do wejścia do parlamentu, rodzi się możliwość, że wzmocniona przez dezerterów, partia ekstremistyczna może działać jako 'król decydujący’ w przypadku zawieszonego parlamentu.






