Strona główna Aktualności Zainspirowany doświadczeniem, bośniacki aktywista pracuje dla dzieci narodzonych z czasów wojny zgwałcenia.

Zainspirowany doświadczeniem, bośniacki aktywista pracuje dla dzieci narodzonych z czasów wojny zgwałcenia.

42
0

Dzieci urodzone z wyniku wojskowej przemocy seksualnej cierpią z powodu różnych społecznych stygmatów. Niektórzy wciąż postrzegają je jako „dzieci wrogów”. Inni obwiniają ich matki, pomimo że były ofiarami.

Powszechnym poglądem w bośniackim społeczeństwie jest to, że „dziecko nie jest winne, ale [matka] jest – była tam, zrobiła to” – mówi Jusić.

„Być może to było najtrudniejsze do strawienia, do zrozumienia … ponieważ [dziecko] wiesz, że ona nie jest winna, ale oni wciąż próbują uczynić ją winną, nawet gdy opowiesz historię i rzeczywistość – jak ważna była … w moim życiu, by przeżyć w tym społeczeństwie” – dodaje.

Zrozumienie społecznych przeszkód było długim procesem dla Jusić, jak wspomina. „Ale to nie jest coś, co mnie ściśle definiuje dzisiaj, ponieważ, wspólnie z moją matką i ojczymem, otrzymaliśmy profesjonalne wsparcie, które pomogło nam stworzyć życie, które dziś prowadzimy”.

Chociaż cieszy ją decyzja o poświęceniu się sprawie dzieci wojennych, Jusić mówi, że poruszenie całej sprawy z rodziną było trudne dla jej zdrowia psychicznego. „Moje zdrowie to nie jest coś, co mogę po prostu pójść do sklepu i znowu kupić. To coś, o co muszę dbać i co muszę chronić” – mówi.

„Zajęło mi to dużo czasu i odwagi na końcu dnia – co jest jednym z największych zadań każdego dziecka urodzonego z wojny – otworzyć ten ogromny dialog z moją rodziną”.

(Poszukiwanie wsparcia zdrowia psychicznego wciąż niesie ze sobą społeczne skazy w Bośni, ale Jusić mówi, że udało jej się zdobyć wsparcie swojej matki i ojczyma. Mówi, że teraz rozumie, że jej pochodzenie „nie jest czymś zmienialnym, ale jest czymś, co muszę nosić jako część mojego życia”).

Jej własne okoliczności, przyznaje, były nietypowe pod tym względem. „Urodziłam się w pierwszym domu dla ocalałych tutaj w Bośni, domu ocalenia o nazwie Medica Zenica. W takim środowisku, gdzie moja matka spędziła pewien czas, otrzymała ona wsparcie profesjonalne, które ją prowadziło przez proces, co jest naprawdę istotne. Później moja matka zawsze była otwarta na uwzględnienie wsparcia profesjonalnego w moim życiu i w naszym życiu rodzinnym” – tłumaczy.

Jedną z rzeczy, której nauczyła się, jest to, że „trauma jest jak szczęście – czasami ją czujesz, czasami nie czujesz. Nie możesz po prostu ją zniszczyć i powiedzieć: 'Zostawię tę traumę na tej ulicy, pójdę na inną ulicę'”.

„Human rights, not just ethnic rights” [Prawa człowieka, nie tylko prawa etniczne]